Ta strona korzysta z plików cookie. Musisz zaakceptować zgodę na ich używanie klikając tutaj

Więcej informacji o egzaminie na tłumacza przysięgłego w Norwegii!

Pod dzisiejszym wpisem, w którym jedna z czytelniczek bloga (tłumaczka j. norweskiego) opisuje swoje doświadczenia z egzaminu na tłumacza przysięgłego w Polsce, pojawił się bardzo ciekawy komentarz, który umieszczam poniżej.

Tym razem, tłumaczka j. norweskiego i polskiego, która uzyskała uprawnienia w Norwegii opisuje dokładnie jak tam wygląda egzamin zawodowy. Jestem przekonana, że informacje te będą cenne dla coraz liczniejszego grona polskich imigrantów w Norwegii. ;)

Dzień dobry!

Zgadzam się z opinia koleżanki. Ja zdawałam egzamin pisemny na tłumacza przysięgłego w kombinacji z polskiego na norweski w Norwegii i jest on zdecydowanie bardziej życiowy niż egzamin w Polsce. Przede wszystkim zdaje się go z własnym laptopem bez dostępu do internetu, ale za to z możliwością ściągnięcia materiałów w domu i zapisania na dysku, który można wnieść ze sobą na egzamin.

Egzamin trwa 7 godzin i składa się z tekstu prawniczego, ekonomicznego/finansowego i technicznego. Ma dwa etapy. Aby dostać się do drugiego etapu, który odbywa się na Uniwersytecie w Bergen, należny przejść przez pierwszy etap pol roku wcześniej, który odbywa się w systemie „domowym”, należny przetłumaczyć tekst i napisać do niego kilkustronicowe uzasadnienie z wykorzystaniem literatury dotyczącej teorii tłumaczenia. Egzamin nie ma etapu ustnego.

Egzamin na tłumacza przysięgłego-ustnego jest osobny i odbywa się w zupełnie innym trybie, również 2-etapowo. Najpierw jest część pisemna (nieco łatwiejsza niż na egzaminie na tłumacza przysięgłego pisemnego) a później ustna. Zdawalność egzaminu w Norwegii jest niestety równie niska jak zdawalność egzaminu w Polsce, miedzy innymi dlatego, że już po pierwszym etapie odpada około 40% kandydatów.

Cenzorzy oceniają bardzo krytycznie nie tylko samo tłumaczenie, ale uzasadnienie, które jest tak samo ważne jak i tłumaczenie. Nawet jeżeli tłumaczenie jest bezbłędne, a uzasadnienie zawiera błędy merytoryczne, czy tez pomyłki, kandydat nie jest dopuszczony do drugiego etapu. Po etapie domowym otrzymuje się cenzurę, gdzie cenzorzy piszą dokładnie jak ocenili tłumaczenie i uzasadnienie tłumaczenia.

Uważam, że równie trudno zdać ten egzamin w Polsce jak i w Norwegii, ponieważ tutaj są inne utrudnienia zamiast egzaminu ustnego i pisania ręcznie, np. tekst techniczny, którego nie ma w Polsce. Mimo to, uważam ten egzamin za bardziej życiowy niż egzamin w Polsce.

Komentarze

Zostaw swój komentarz...





Zasubskrybuj mój newsletter!