Ta strona korzysta z plików cookie. Musisz zaakceptować zgodę na ich używanie klikając tutaj

Co BREXIT zmieni w sytuacji polskich tłumaczy w Zjednoczonym Królestwie?

W zasadzie to należałoby się zastanowić, czy BREXIT w ogóle coś zmieni w sytuacji polskich tłumaczy, którzy wykonują zawód tłumacza publicznego w Zjednoczonym Królestwie. Chodzi mi oczywiście o ich sytuację formalno-prawną. Nie ma bowiem  ani takiej dyrektywy, ani rozporządzenia unijnego, które ujednoliciłoby wykonywanie zawodu tumacza przysięgłego na terenie całej UE. Każde państwo członkowskie uregulowało te kwestie indywidualnie w ramach własnego porządku prawnego.

W Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej nie istnieje – w takiej formie jak w Polsce – zawód tłumacza przysięgłego, lecz istnieje funkcja tłumacza sądowego i policyjnego oraz środowiskowego. Nie ma też oficjalnych regulacji prawnych o charakterze podobnym do kontynentalnych, dotyczących wymagań związanych z wykonywaniem tego zawodu*.

W prowadzonych przeze mnie szkoleniach zdalnych przygotowujących do egzaminu na tłumacza przysięgłego, często biorą udział tłumacze, którzy swój zawód wykonują na terenie Wielkiej Brytanii. Są to osoby, które zdały już egzamin DPSI w Anglii i posiadają uprawnienia tłumacza publicznego, albo osoby, które zastanwiają się nad tym, na  który egzamin się zdecydować ‘polski’, czy ‘angielski’ – liczą się bowiem z tym, że w dalszej lub bliższej perspektywie wróca do kraju.

Osoby, które zdobyły uprawnienia tłumacza publicznegow Wielkiej Brytanii nie mogą bowiem  wykonywać  jednocześnie zawodu tłumacza przysięgłego w Polsce, chyba,  że uda im się zdać polski egzamin w Ministerstwie Sprawiedliwości i zostaną wpisani na polską listę tłumaczy przysięgłych.

Świadomie w zdaniu powyżej użyłam wyrażenia ‘uda im się’, ponieważ polski egzamin na tłumacza przysięgłego jest dużo trudniejszy niż wspomniany wyżej egzamin DPSI. W żadnym przypadku nie chcę przez to powiedzieć, że polski egzamin jest ‘lepszy’. Wręcz przeciwnie, jeżeli chodzi o sprawdzenie  umiejętności niezbędnycch do tłumaczenia na sali sądowej czy Policji, to formuła angielska wydaje się o wiele lepsza.  Jest po prostu bardziej praktyczna, podczas gdy polski egzamin jest bardziej ‘akademicki’ . Teksty, które pojawiają się do tłumaczenia na części ustnej są często przypadkowe, i mają się nijak do tekstów tłumaczonych ustnie przez przysięgłych w ramach ich praktyki zawodowej.  Stad, w opinii większości zdających, polski egzamin ma w sobie sporo elementów loterii i przypadkowości.

To o czym muszą pamiętać tłumacze mieszkający w UK, decydując sie na zdawanie egzaminu w polskim Ministerstwie Sprawiedliwości, to to, że jeżeli zostaną zaprzysiężeni w Polsce, to będą  uprawnieni do wykonywania tłumaczeń poświadczonych tylko na rzecz polskich sądów i urzędów administracji publicznej.  Mieszkając więc w UK i posiadając polskie uprawnienia, nie będa mogli występować jako przysięgli  przed brytyjskimi urzędami, aczkolwiek będą mogli obsługiwać  Polaków mieszkajacych w UK w tych konkretnych sytuacjach, w których ich klienci  będą potrzebować tłumaczenia poświadczonego do przedłożenia w polskich urzędach. I to niewątpliwie jest jakaś przewaga konkurencyjna ;-)

Mam świadomość tego, że w związku z Brexitem, część Polaków, w tym także tłumacze mogą zacząć rozważać powrót do kraju. W takim przypadku decyzja o zdobyciu uprawnień w Polsce wydaje się być jak najbardziej zasadna. Z perspektywy polskiego rynku pracy osoba z uprawnieniami tłumacza przysięgłego jest uważana za specjalistę, którego umiejętności zostały potwierdzne ministerialnym egzaminem. Nikt tych uprawnień nie będzie w Polsce kwestionował, a ze względu na rangę państwowego egzaminu na TP, pozycja tłumacza poszukujacego zleceń lub stałej pracy będzie zdecydowanie silniejsza.

A co z tymi, którzy chcieliby wrócić do kraju, a posiadają uprawnienia w UK? Czy nie ma możliwości uznania tych kwalifikacji w Polsce?  Teoretycznie jest taka możliwość, i warto z niej skorzystać. Nie wiem z jakim skutkiem, bo zwracam uwagę, że polski egzamin obejmuje zarówno część pisemną, jak  i ustną.

W każdym razie, pierwszy krok, jaki powinna zrobić osoba zainteresowana uznaniem kwalifikacji, to wysłać  wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie uznania kwalifikacji zawodowych do Ministerstwa Sprawiedliwosci. Aby pobrać wniosek, kliknij tutaj

Oprócz Ministerstwa Sprawiedliwości, warto się także skontaktować z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które udziela informacji na temat uznawania kwalifikacji zawodowych.

Podsumowując, od strony formalno-prawnej sytuacja zawodowa tłumaczy przysięgłych w Polsce i tłumaczy publicznych w UK po Brexicie nie zmieni się. Zarówno jedni, jak i drudzy funkcjonują bowiem  na innych zasadach.

Myślę, że niezależnie od tego, czy polscy tłumacze z uprawnieniami w UK podejmą starania o uznanie kwalifikacji, czy rozpoczną przygotowania do egzaminu zawodowego w Polsce, będą bardzo atrakcyjni dla potencjalnych zleceniodawców i pracodawców ze względu na swoje dotychczasowe doświadczenie i obecność na rynku brytyjskim .

—–

*   A.D.Kubacki: Tłumaczenie poświadczone. Status, kształcenie, warsztat i odpowiedzialność tłumacza przysięgłego

W czerwcu na rynku wydawniczym pojawi się tłumaczenie kodeksu postępowania cywilnego na j. angielski

Czerwiec 1, 2016 · Autor wpisu: Renata Świgońska · 1 komentarz
Tematyka: konferencje i wydarzenia, polecane publikacje 

Współautorką nowego tłumaczenia polskiego kodeksu postępowania cywilnego na j. angielski jest Anna Rucińska,  tłumaczka przysięgła j. angielskiego, którą trzy lata temu miałam przyjemność przygotowywać  do egzaminu zawodowego na tłumacza przysięgłego . Autorami tłumaczenia kpc jest zespół tłumaczy z Kancelarii Kochański Zięba – w wersji papierowej tłumaczenie zostanie opublikowane przez wydawnictwo C.H. Beck już w czerwcu. Poniżej umieszczam krótki wywiad z p. Anną Rucińską, w którym pytam min. o wyzwania związane z przekładem tego najobszerniejszego aktu normatywnego w RP.

Renata Świgońska: Na studiach prawniczych zawsze powtarzano nam, że znajomość procedury cywilnej jest kluczowa dla każdego prawnika, stąd nie rozumiałam, dlaczego w bogatej ofercie tłumaczeń kodeksów wydawnictwa C.H.Beck  nie było do tej pory tłumaczenia kodeksu postępowania cywilnego na j. angielski.  Jak to się stało, że podjęła się Pani tak dużego wyzwania, jakim jest przetłumaczenia polskiego kodeksu cywilnego na j. angielski?

Anna Rucińska: Pragnę podkreślić, iż tłumaczenie kpc to owoc długoletniej pracy trzech tłumaczy, w tym mojego udziału jako tłumacza i korektora. Dlaczego zdecydowałam się podjąć tak trudnego zadania? Jako tłumacz i prawnik od dawna marzyłam o tym, aby dokonać przekładu tak obszernego opracowania, jakim jest kodeks postępowania cywilnego. Z jednej strony zdawałam sobie sprawę z tego, że praca nad tłumaczeniem tego kodeksem to długa, mozolna i pokrętna droga, lecz z drugiej strony miałam świadomość tego, jak ogromną wiedzę terminologiczną i nie tylko można przy tym zdobyć, zważywszy na konieczność wyszukiwania i porównywania terminów i instytucji istniejących w różnych systemach prawnych i jurysdykcjach. Podjęłam się tego zadania również z myślą o wszystkich tłumaczach i prawnikach, którym tłumaczenie tak często wykorzystywanego w praktyce aktu prawnego z pewnością się przyda:)

Renata Świgońska: Co było największym wyzwaniem przy tłumaczeniu KPC?

Anna Rucińska: Największym wyzwaniem było znalezienie ekwiwalentów lub terminów dla instytucji prawa polskiej procedury cywilnej, które nie istnieją w systemie common law, a także dokonanie przekładu miejscami niejasnych dla przeciętnego czytelnika sformułowań użytych w kpc w taki sposób, aby był on zrozumiały dla odbiorców anglojęzycznych.

Renata Świgońska: Jakie trudności napotkała Pani tłumacząc KPC na j. angielski?

Anna Rucińska: Przede wszystkim terminologiczne, bardzo trudno było mi „wyszukać” adekwatne terminy dla takich instytucji prawa jak np. interwenient uboczny, współuczestnictwo materialne/formalne., przypozwanie, dopozwanie i wiele innych.

Renata Świgońska: Jaka jest główna różnica między Pani tłumaczeniem, a tłumaczeniem dostępnym w publikacji on-line wyd. Wolters Kluwer ‘LexTłumaczenia’. Pytam, bo przykładowo kodeksy cywilne wydane przez wyd. C.H.Beck i Wolters Kluwer sporo się od siebie różnią.

Anna Rucińska: Myślę, że oba tłumaczenia różnią się od siebie zarówno pod względem stylistycznym, jak i terminologicznym. Podczas pracy nad tłumaczeniem kodeksu starałam się skupić na tym, aby przekład był zrozumiały dla odbiorców anglojęzycznych, korzystając w tym celu z ekwiwalentów funkcjonalnych (na tyle, na ile było to możliwe). Moje przygotowania do pracy nad tłumaczeniem kpc obejmowały ogromny „research” aktów prawnych UK, USA, Australii, a nawet Kanady.

Renata Świgońska: Dotychczas dostęp do tłumaczenia kpc na j. angielski mieli w zasadzie tylko prawnicy pracujący w kancelariach, którzy korzystali z Lexa. Z informacji na stronie wynika, że tłumaczenia kpc wydane przez C.H.Beck będzie miało charakter książkowy (wersja drukowana). Czy wiadomo Pani, czy będzie planowana także wersja elektroniczna tłumaczenia tego kodeksu?

Wydawnictwo poinformowało mnie, że tłumaczenie kpc będzie dostępne również w formie e-book-a:)

Renata Świgońska: Bardzo dziękuję  za udzielenie mi wywiadu i życzę sukcesu w rozwoju dalszej kariery zawodowej.

———————

Anna Rucińska – lingwistka, tłumaczka przysięgła i prawniczka; posiada wieloletnie doświadczenie w nauczaniu i przekładzie, w szczególności języka prawniczego. Autorka przekładu na język angielski artykułu prof. Andrzeja Mączyńskiego z UJ w Encyklopedii międzynarodowego prawa prywatnego oraz współautorka przekładu kpc na język angielski. Obecnie pracuje w jednej z renomowanych polskich kancelarii w Warszawie jako tłumacz języka angielskiego i francuskiego