Ta strona korzysta z plików cookie. Musisz zaakceptować zgodę na ich używanie klikając tutaj

Dlaczego musiałam zwrócić uwagę komisji na części ustnej egzaminu na tłumacza przysiegłego?

Autorem wpisu jest Anna Górniak – tłumacz przysięgły j. włoskiego

A teraz kilka słów o egzaminie ustnym…

Atmosfera przemiła, jak nie na egzaminie. Komisja nie odliczała czasu na przygotowania. Sama decydowałam o tym, kiedy zacząć mówić.

Egzaminowany jest nagrywany. Trzeba trzymać nerwy na wodzy, bo przy tak ogromnym stresie zapomina się najprostszych rzeczy i duka się niesamowicie! :)

Zwracam uwagę na to, że można poprosić o powtórzenie czytanej frazy. Lepiej to zrobić, niż „zmyślać” i ryzykować obniżenie punktów za niezgodność treści tłumaczenia z treścią oryginału.

Egzamin trwa około pół godziny. Teksty do tłumaczenia konsekutywnego w moim przypadku nie były czytane szybko, a czytane fragmenty nie były specjalnie długie, także egzaminu pod tym względem nie zaliczam do bardzo trudnych.

A co do meritum…

Spodziewałam się niesamowicie specjalistycznego, bardzo szczegółowego słownictwa i wymyślnej frazeologii, ale jak się okazało, były to rzeczy dość podstawowe. Tekst o środkach finansowych był naszpikowany nazwami własnymi i nastawiony na konsekwencję w tłumaczeniu. Bardzo zaskoczył mnie tekst dotyczący ceremonii ślubnych, a to dlatego, iż według mnie jest to jedna z przyjemniejszych i łatwiejszych działek do tłumaczenia, a ponadto dlatego, iż ta tematyka pojawiła się prawdopodobnie wcześniej, chyba nawet na poprzednim ustnym z włoskiego…

W związku z powyższym podtrzymuję, że nie ma reguły i na egzaminie może być wszystko. ;)

Jeszcze kilka słów krytyki odnośnie egzaminu ustnego. Bardzo mnie irytowało to, że podczas moich przygotowań do tłumaczeń a vista, członkowie komisji rozmawiali między sobą. Egzaminator bawił się swoją komórką, która wydawała z siebie jakieś głosowe komunikaty.

Byłam zmuszona zwrócić uwagę komisji i myślę, że nie ma czego się w tym przypadku bać. Co by było gdybym nie zdała? Może obwiniałabym komisję za wynik egzaminu? Wszak przez nią nie miałabym właściwych warunków do przygotowania się do wypowiedzi… Poza tym atmosfera przemiła.

Życzę powodzenia wszystkim zdającym!

ANNA GÓRNIAK jest tłumaczem przysięgłym języka włoskiego, wpisanym na listę Ministerstwa Sprawiedliwości pod numerem TP/17/11. Zajmuje się tłumaczeniami pisemnymi oraz ustnymi z j. włoskiego na j. polski oraz z j. polskiego na j. włoski. Ukończyła administrację na Uniwersytecie Łódzkim, w tym rok studiów spędziła na Uniwersytecie w Turynie, gdzie studiowała prawo w ramach programu Sokrates/Erasmus. Po otrzymaniu dyplomu magistra uzupełniła swoją edukację w zakresie tłumaczeń w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi. Pasja do języka i kultury włoskiej popchnęły ją także do odbycia rocznego wolontariatu we Włoszech. Tłumaczeniami zajmuje się od 2003 roku. Połączenie pasji do języka z wykształceniem zaowocowało specjalizacją głównie w zakresie tłumaczeń prawnych i prawniczych.

Moje spostrzeżenia i odczucia z części pisemnej egzaminu na tłumacza przysięgłego j. włoskiego

Autorem wpisu jest Anna Górniak – tłumacz przysięgły j. włoskiego

Jak widać, teksty do tłumaczenia na egzaminie były może niezbyt trudne, jednak czas płynie szybko i trzeba wziąć się od razu ostro do pracy. Teksty prawnicze były dość długie, zwłaszcza pozew. Była w nich chyba jedna pieczęć do opisania, sporo skrótów.

Okazuje się, że na egzaminie może być WSZYSTKO!!!

Aby dobrze się do niego przygotować, należy bardzo dużo tłumaczyć i bardzo dużo czytać tekstów o różnej tematyce, tak aby mieć w głowie „gotowe schematy tłumaczenia”. W dwóch słowach: oczytanie i praktyka.

Czasu jest wystarczająco dużo, choć należy pisać od razu na czysto. Na brudnopis i przepisywanie nie ma szans. Można robić notatki na otrzymanych kartkach, także przy czytaniu tekstu warto zapisywać sobie znaczenia wyrazów, propozycje tłumaczeń. Niestety, pod wpływem stresu, dane wyrażenie, które przyjdzie nam do głowy podczas zaznajamiania się z tekstem i które nam się szczególnie spodoba, może nie przetrwać w naszej pamięci do momentu przelewania treści tłumaczenia na papier.

Pozytywnie zaskoczyła mnie oprawa egzaminu. Myślałam, że będzie w niej dużo ludzi, którzy będą nam patrzeć na ręce i zachowywać się jak żandarmi. Nic z tych rzeczy, komisja była bardzo sympatyczna i tak naprawdę była w jednej osobie na zmianę pełniącej dyżur.

Mimo wszystko organizacja pozostawiała jeszcze sporo do życzenia. Przyjechałam z koleżanką z Łodzi pociągiem tak, by być na miejscu jakąś godzinę wcześniej. W planach miałyśmy toaletę, zmianę stroju, śniadanie. Dla mnie, z pewnych względów osobistych, było to dość istotne.

Przy wejściu powiedziano nam byśmy poczekały. Odpowiedziano twierdząco na pytanie, czy w środku jest bufet i czy będziemy miały wystarczająco czasu na posilenie się przed egzaminem. Niestety, zaczęły przychodzić kolejne osoby (pewnie tak jak ja z koleżanką po raz pierwszy) i w kilka osób do samego końca gnieździłyśmy się przy biurze wydawania przepustek!!!

Po wejściu do środka ledwo zdążyłam kupić sobie wodę mineralną. Sklepik znajdował się na samym dole, sala egzaminacyjna na samej górze, na salę weszłam już po rozpoczęciu egzaminu (tzn. w trakcie wyjaśnień komisji).  Plus był taki, że zezwolono mi na konsumpcję w trakcie egzaminu.

W jednym z komentarzy przeczytałam, że na sali jest kawa, herbata, woda. Na moim egzaminie nie było. Nie było również pod koniec września tego roku na egzaminie z j. włoskiego, który zdawała moja koleżanka. Powiedziała mi jednak, że tym razem egzaminowani zostali potraktowani w sposób właściwy, tzn. zostali wpuszczeni do gmachu ministerstwa nie na minutę przed egzaminem, ale nawet i na godzinę, jeśli przyszli z takim wyprzedzeniem. Wysnuwam wnioski, że nie ma reguły i raczej lepiej być przygotowanym na taką sytuację, jaka spotkała mnie w ubiegłym roku.

Jeszcze jedna rzecz, myślę, że warto zrobić sobie małą przerwę w tłumaczeniu. Można wyjść na korytarz czy do toalety, otworzyć okno, zrobić kilka skłonów, zjeść (no może nie w toalecie ;) ), czy napić się czegoś dodającego energii. Może to brzmi śmiesznie, ale potem wraca się do tekstów z bardziej świeżym umysłem i samo tłumaczenie idzie sprawniej.

ANNA GÓRNIAK jest tłumaczem przysięgłym języka włoskiego, wpisanym na listę Ministerstwa Sprawiedliwości pod numerem TP/17/11. Zajmuje się tłumaczeniami pisemnymi oraz ustnymi z j. włoskiego na j. polski oraz z j. polskiego na j. włoski. Ukończyła administrację na Uniwersytecie Łódzkim, w tym rok studiów spędziła na Uniwersytecie w Turynie, gdzie studiowała prawo w ramach programu Sokrates/Erasmus. Po otrzymaniu dyplomu magistra uzupełniła swoją edukację w zakresie tłumaczeń w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi. Pasja do języka i kultury włoskiej popchnęły ją także do odbycia rocznego wolontariatu we Włoszech. Tłumaczeniami zajmuje się od 2003 roku. Połączenie pasji do języka z wykształceniem zaowocowało specjalizacją głównie w zakresie tłumaczeń prawnych i prawniczych.

Teksty do tłumaczenia na części pisemnej egzaminu na tłumacza przysięgłego z JĘZYKA WŁOSKIEGO (wrzesień/październik 2010r.)

Autorem wpisu jest Anna Górniak – tłumacz przysięgły j. włoskiego

Egzamin  pisemny:

1. Autentyczny tekst, który był do tłumaczenia na j. włoski jest do pobrania tutaj.

2. Autentyczny tekst, który był do tłumaczenia na j.polski jest do pobrania tutaj (do tłumaczenia był tylko pierwszy akapit).

3.  Wezwanie na rozprawę w charakterze świadka osoby pokrzywdzonej do tłumaczenia na j. włoski (prawo karne).

4. Pozew o odszkodowanie i wygaśnięcie hipoteki z j. włoskiego na j. polski (prawo cywilne).

 

ANNA GÓRNIAK jest tłumaczem przysięgłym języka włoskiego, wpisanym na listę Ministerstwa Sprawiedliwości pod numerem TP/17/11. Zajmuje się tłumaczeniami pisemnymi oraz ustnymi z j. włoskiego na j. polski oraz z j. polskiego na j. włoski. Ukończyła administrację na Uniwersytecie Łódzkim, w tym rok studiów spędziła na Uniwersytecie w Turynie, gdzie studiowała prawo w ramach programu Sokrates/Erasmus. Po otrzymaniu dyplomu magistra uzupełniła swoją edukację w zakresie tłumaczeń w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi. Pasja do języka i kultury włoskiej popchnęły ją także do odbycia rocznego wolontariatu we Włoszech. Tłumaczeniami zajmuje się od 2003 roku. Połączenie pasji do języka z wykształceniem zaowocowało specjalizacją głównie w zakresie tłumaczeń prawnych i prawniczych.

O tym, jak przygotowywałam się do egzaminu na tłumacza przysięgłego j. włoskiego

Autorem wpisu jest Anna Górniak – tłumacz przysięgły j. włoskiego

Egzamin zdałam jesienią ubiegłego roku, w maju br. zostałam zaprzysiężona, a w czerwcu otrzymałam pieczęć uprawniającą mnie do wykonywania zawodu.

Przygotowanie do egzaminu zajęło mi sporo czasu – ponad rok od momentu powzięcia decyzji. Jednak tutaj muszę zaznaczyć, że jeszcze przed jej podjęciem ukończyłam studia podyplomowe w zakresie tłumaczeń. Oczywiście przygotowanie nie polegało na codziennej kilkugodzinnej nauce. Chodzi o to, że mając świadomość obranej drogi zaczęłam małymi kroczkami zbliżać się do wyznaczonego celu. Zaczęłam czytać literaturę branżową, zaznajamiać się z włoskim systemem prawnym, porównywać go z polskim. Punktem wyjścia było dla mnie nabycie wiedzy ogólnej. Starałam się dużo czytać i potem jednocześnie tłumaczyć teksty z różnych gałęzi prawa (ze szczególnym naciskiem na karne i cywilne) – kodeksy, inne ustawy, artykuły, traktaty unijne, dokumenty sądowe itp. Wracałam do dokumentów tłumaczonych na studiach podyplomowych utrwalając zdobytą tam wiedzę. Rozszerzałam tematykę tłumaczonych tekstów o dokumenty znajdujące się w dobrze znanych wszystkim książkach wydawnictwa Translegis. Mnóstwo źródeł można znaleźć w internecie. Warto robić glosariusze i warto robić je systematycznie. Dość intensywne przygotowania rozpoczęłam na 2 miesiące przed egzaminem (z takim wyprzedzeniem otrzymałam zawiadomienie z ministerstwa) i stwierdzam, że jest to jednak zbyt mało, by poczuć się swobodnie w tłumaczeniach z tej branży.

Po egzaminie pisemnym, nie wiedząc jeszcze czy go zdałam, swoją naukę do części ustnej opierałam na tym samym materiale, tyle tylko, że tłumaczyłam dokumenty na głos. Ponadto słuchałam i tłumaczyłam wiadomości, przeglądy prasy w radiu czy telewizji. Wiadomości oglądałam najczęściej w internecie. Możliwość zatrzymania obrazu i dźwięku pomaga w znacznym stopniu szkolić swój warsztat tłumaczeniowy. Na tłumaczenie albo utrwalanie sobie zwrotów w językach źródłowych starałam się wykorzystywać każdą sytuację dnia codziennego. Nawet będąc na różnego typu spotkaniach, konferencjach tłumaczyłam sobie „pod nosem” wypowiedzi mówców. To było bardzo ciekawe i owocne ćwiczenie! Co więcej, nagrywałam sobie fragmenty kodeksów. Czasami jedynie słuchałam nagrań utrwalając sobie zwroty. W większości przypadków jednak starałam się jednocześnie tłumaczyć słyszany tekst na język docelowy. Było to dość trudne, ale owocne.

Chciałam się jeszcze tylko podzielić moją uwagą w kwestii studiów podyplomowych w zakresie tłumaczeń i ich roli w przygotowaniu do egzaminu. Myślę, że są one bardzo pożyteczne. Faktem jest, że moja decyzja o podejściu do egzaminu dojrzała dopiero po roku od ukończenia takich studiów, jednak uczelnia dała mi pewne podstawy i ukierunkowała właściwie na dalszą samodzielną naukę. Muszę przyznać, że miałam w pewnym sensie ułatwione zadanie, gdyż ukończyłam studia magisterskie z administracji, a dodatkowo spędziłam 2 lata we Włoszech, w tym rok na studiach na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Turynie (Program Sokrates/Erasmus). Tym samym język prawny i prawniczy nie sprawiał mi takich kłopotów, jak innym moim kolegom. Jednak i tak sądzę, że studia podyplomowe przyczyniły się w znacznym stopniu do tego, że ten trudny i ważny egzamin zdałam. Dlatego zachęcam osoby chcące podchodzić do egzaminu do podjęcia wysiłku odbycia takich studiów.

Mam nadzieję, że informacje zawarte tutaj przeze mnie, choć w minimalnym stopniu posłużą przyszłym tłumaczom przysięgłym w przygotowaniach do egzaminu.

ANNA GÓRNIAK jest tłumaczem przysięgłym języka włoskiego, wpisanym na listę Ministerstwa Sprawiedliwości pod numerem TP/17/11. Zajmuje się tłumaczeniami pisemnymi oraz ustnymi z j. włoskiego na j. polski oraz z j. polskiego na j. włoski. Ukończyła administrację na Uniwersytecie Łódzkim, w tym rok studiów spędziła na Uniwersytecie w Turynie, gdzie studiowała prawo w ramach programu Sokrates/Erasmus. Po otrzymaniu dyplomu magistra uzupełniła swoją edukację w zakresie tłumaczeń w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi. Pasja do języka i kultury włoskiej popchnęły ją także do odbycia rocznego wolontariatu we Włoszech. Tłumaczeniami zajmuje się od 2003 roku. Połączenie pasji do języka z wykształceniem zaowocowało specjalizacją głównie w zakresie tłumaczeń prawnych i prawniczych.