Ta strona korzysta z plików cookie. Musisz zaakceptować zgodę na ich używanie klikając tutaj

J. hiszpański

[wszystkie poniższe teksty zostały opublikowane anonimowo za wyraźną zgodą ich autorów]

EGZAMIN PISEMNY I USTNY – 2014r.

Pani Renato

Dziękuję za przesyłanie materiałów dotyczących egzaminu na tłumacza przysięgłego i za informacje dotyczące egzaminu.

Ja podeszłam do egzaminu z języka hiszpańskiego, pisemny zdawałam w listopadzie, ustny w grudniu. Egzamin zdałam i oczekuję też na zaprzysiężenie. Nie posiadam wykształcenia filologicznego, moja znajomość języka hiszpańskiego na poziomie C2 (udokumentowany) to efekt pracy własnej, po prostu jestem samoukiem w tej dziedzinie, przez kilka lat mieszkałam w Hiszpanii. Tłumaczyć ustnie zdarzało mi się często, na styku świata polskiego i hiszpańskiego, w sposób naturalny, to wiele mnie nauczyło. Ponadto przydatne okazały się studia podyplomowe z tłumaczenia, tam nauczyłam się warsztatu tłumaczeniowego, potem zaczęłam współpracować z różnymi biurami tłumaczeń, lepszymi i gorszymi (ze współpracy z jednym nabywam praktycznej umiejętności dochodzenia drogą sądową długów).

Do egzaminu przygotowywałam się w formie nieintensywnej od około pół roku (zbieranie odpowiednich tekstów z prasy hiszpańskiej, od czasu do czasu tekst prawniczy, praca nad słownictwem), intensywne przygotowania zaczęły się po otrzymaniu zawiadomienia o terminie egzaminu – około miesiąc przed, tu już była intensywna praca nad tekstami prawniczymi, glosariuszem, praktyczne ćwiczenia z tłumaczenia.

Co do samego egzaminu, pisemny moim zdaniem był dosyć łatwy, potwierdziły to też osoby wychodzące z sali w tym samym czasie, wyszliśmy z egzaminu pół godziny przed czasem. Moja praca była pokreślona, ale osoby z komisji powiedziały, że nie ma to znaczenia, ważne jest, żeby po przekreśleniu wiadomo było, która wersja jest właściwa. Z egzaminem ustnym było trudniej, chociaż osoby podchodzące w tym samym czasie mówiły coś przeciwnego. Dla mnie sama forma tego egzaminu była zaskoczeniem, wiedziałam, że był nagrywany, ale też się ogromnie zestresowałam. Ponadto miałam wrażenie, że jest bardzo mało czasu na zapoznanie się z tekstem do tłumaczenia, zdania w tłumaczeniu konsekutywnym były dosyć długie, trzeba było notować. Miałam wrażenie, że w komisji była jedna osoba, która znała język hiszpański, zauważyłam, że wypisywała sobie na kartce sformułowania prawnicze, które mogły nastręczać trudności (wiem, że jeden tytuł dokumentu prawniczego przetłumaczyłam zupełnie inaczej niż osoby, z którymi rozmawiałam przed wejściem, zrobiłam to świadomie i ten sposób tłumaczenia został odnotowany).

Jak Pani Joanna (KLIKNIJ TUTAJ, aby wysłuchać relację Pani Joanny) do Warszawy mam pięć godzin drogi, ja wyruszyłam nad ranem – i po egzaminie byłam półżywa, ponadto po egzaminie ustnym byłam przekonana, że nie zdałam, ponieważ moim zdaniem mogłam przetłumaczyć to lepiej, dlatego nie spieszyłam się z telefonem w sprawie wyników, zadzwoniłam dopiero w styczniu po okresie świątecznym. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy dowiedziałam się, że przekroczyłam granicę 150 punktów i zdałam. Teraz oczekuję na zaprzysiężenie, mam nadzieję, że wkrótce pojawi się jego termin.

EGZAMIN USTNY – 14 grudnia 2011r.

Szanowni Czytelnicy Bloga,

Jestem świeżo upieczonym tłumaczem przysięgłym języka hiszpańskiego. Chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami z egzaminu ustnego oraz z zaprzysiężenia*.

Ponieważ już sporo osób wypowiadało się na temat egzaminu, podkreślę tylko te kwestie, które zwróciły moją uwagę, lub które mam nadzieję rozwieją wątpliwości osób, które w najbliższym czasie zamierzają przystąpić do egzaminu.

1)      Przede wszystkim chciałabym zachęcić do poszerzania wiedzy prawniczej, moim zdaniem jest to warunek konieczny, niezbędny do zdania egzaminu, a zwłaszcza części pisemnej.

2)      Na pewno wiele osób zadaje sobie pytanie, czy poproszenie o powtórzenie fragmentu tekstu podczas egzaminu ustnego może mieć ujemny wpływ na wynik tego egzaminu. Ja poprosiłam o powtórzenie dwa razy. Muszę przyznać, że byłam bardzo zestresowana (pomimo tego, że mam doświadczenie w tłumaczeniach ustnych i zawsze uważałam je za bardzo przyjemną stronę pracy tłumacza, w tym przypadku stres rósł z każdą minutą, aż kompletnie przestałam się skupiać i nie docierało do mnie to, co mówiła pani przeprowadzająca egzamin), tak więc nie było innego wyjścia jak przeprosić komisję i poprosić o ponowne przeczytanie fragmentu, zyskując w ten sposób czas na opanowanie nerwów. Po wyjściu z egzaminu nie byłam zadowolona, martwiłam się tymi powtórzeniami oraz faktem, że moje wypowiedzi były niezbyt płynne, potem okazało się jednak, że komisja wyżej ceni wierność tłumaczenia niż odporność na stres.

3)      Generalnie teksty na egzaminie ustnym są znacznie prostsze niż na pisemnym, aczkolwiek nie są pozbawione „haczyków”. Na egzaminie z języka hiszpańskiego, podczas tłumaczenia konsekutywnego, pojawiło się rozwinięcie skrótu ETA, odczytane po baskijsku. Pojawiało się także sporo nazw własnych.

Moje ogólne wrażenie z egzaminu jest jednak pozytywne, członkowie komisji starali się stworzyć przyjemną atmosferę.

Jeśli chodzi o tematykę tekstów egzaminacyjnych, to były one następujące:

A vista:

1)      Opis sytuacji życiowej kobiety samotnie wychowującej dziecko, będące częścią uzasadnienia wniosku adresowanego do administracji publicznej.

2)      Historia pracownicy wnioskującej o przywrócenie do pracy w związku z niesłusznym zwolnieniem.

Konsekutywne:

1)      Notatka prasowa dotycząca organizacji terrorystycznej ETA.

2)      Wymogi, jakie należy spełnić, aby zarejestrować dziecko urodzone za granicą w USC.