Ręce ministerialnej sprawiedliwości sięgają daleko, nie chciałabym mieć nieprzyjemności…
Tematyka: błędy na egzaminie pisemnym, z życia TP
Od jednej z niedawno zaprzysiężonych tłumaczek przysięgłych dostałam takiego e-maila:
(…) proszę pamiętać, że ręce ministerialnej sprawiedliwości sięgają daleko i nie chciałabym mieć nieprzyjemności ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości, związanych z wykonywaniem mojego zawodu, tym bardziej, że uzyskanie tych uprawnień kosztowało mnie sporo nerwów i wysiłku (…)
Na początku pomyślałam, że to wariatka. No, bo jak może tak myśleć kobieta młoda, aktywna zawodowo, która do tego kim jest doszła swoją ciężką pracą i autentycznym wysiłkiem. Gdyby to pisała kobieta w wieku 50+, albo nawet 40+, to jeszcze bym zrozumiała. Moje pokolenie (40+) było wychowane w STRACHU przed władzą. Tak nas programowała szkoła i w takim ‘duchu’ byliśmy wychowywani.
Ale, później pomyślałam, że to co napisała, nie jest takie głupie. Mój blog jest czytany w MS, tak, że to jest w zasadzie jedyna platforma, gdzie można powiedzieć szczerze i bez ogródek parę słów od siebie i być słyszanym, ale jest jedno ‘ALE’…
Jeżeli chcemy być traktowani POWAŻNIE przez przeciwnika czy partnera, to nie z wszystkim ‘lecimy’ od razu do mediów czy sąsiadów. Najpierw próbujemy załatwiać nasze sprawy we własnym gronie.
Dlatego właśnie podzieliłam ‘mój serwis internetowy’ na dwie części:
