Ta strona korzysta z plików cookie. Musisz zaakceptować zgodę na ich używanie klikając tutaj

Teksty do tłumaczenia na części pisemnej egzaminu na tłumacza przysięgłego z J. ANGIELSKIEGO, który odbył się 18 października 2011r.

W tym tygodniu odbył się w Ministerstwie Sprawiedliwości egzamin na tłumacza przysięgłego j. angielskiego. Od jednego z czytelników dostałam wykaz tekstów, które były do tłumaczenia wraz z ich szczegółowym omówieniem.

Tłumacz podał nawet linki do tekstów, które były przedmiotem egzaminu i zostały wykorzystane przy opracowywaniu tekstów egzaminacyjnych. 😉

Posłuchajmy…

W mojej grupie o 13:30 teksty były następujące:

1. Wydawanie odpisów z akt stanu cywilnego.

2. Prawa pokrzywdzonego w postępowaniu przygotowawczym (wersja opisowa, nie ta oficjalna ulotka Policji).

3. Dwa artykuły pewnej ustawy kalifornijskiej, powołującej Children’s Environmental Health Protection Center.

4. Szkockie sądy karne.

Pierwszy był dość rzemieślniczy i zawierał trochę drobnych błędów, choć ogólnie dość łatwy. Być może istotna była umiejętność zgrabnego, łatwego formułowania zdań po angielsku (tła koloru zielonego, pozostała zawartość zależna od rodzaju dokumentu itp., a więc żadne “shall have a duty to” do tłumaczenia schnellzugiem), z pewnością bardziej niż w drugim tekście.

Drugi właśnie z kolei był bardziej opisowy, wcale nie nadziany paragrafią, nie było np. żadnej wzmianki o jakimkolwiek konkretnym przepisie, choć frazeologia była mocno kodeksowa (“z wykorzystaniem środków umożliwiających przeprowadzenie przesłuchania na odległość”). Można też było wykorzystać analogiczną frazeologię angielską – np. ja nie wytrzymałem i napisałem “may move the court to hear a witness” zamiast tego, co zazwyczaj się spotyka w polskich tłumaczeniach na angielski (“submit a motion to the court to conduct the hearing of a witness” czy coś takiego). Tekst polski był poprawny i zrozumiały.

Trzeci stanowił fragment ustawy kalifornijskiej, powołującej Children’s Environmental Health Center (to: http://law.onecle.com/california/health/900.html plus jeszcze trochę). Był on ciężki i pojawiło się trochę słownictwa związanego z wystawieniem na działanie rakotwórcze, zagrożeniami itd., czy może nawet BHP. W każdym razie inklinacje “prawnozdrowotne” zdominowały ten dokument. Było trochę słownictwa i frazeologii związanych z powoływaniem agencji państwowej. Przydała się znajomość polskich sformułowań typowo używanych w takich sytuacjach. Gramatyka tekstu nie sprawiała trudności, za to składnia bywała mało czytelna. Tłumaczenie nazw złożonych z długiego ciągu rzeczowników nie było przyjemne.

Czwarty był o tyle tricky, że nie wyobrażam sobie tłumaczenia np. High Court of Justiciary inaczej jak tylko w nawiasie i w cudzysłowie. Zresztą ostro się nakreśliłem na początku tego tłumaczenia zanim podjąłem decyzję (zazwyczaj w nawiasie podaję oryginał). Pojawił się też Lawnmarket w Glasgow i Saltmarket w Edynburgu, które ktoś pracujący dla biur podróży pewnie by jakoś zgrabnie przetłumaczył, natomiast ja stwierdziłem, że jakkolwiek “rynek solny” jest super (osobiście tłumaczyłbym nawet Ostrów Tumski), to nie mam ochoty łamać głowy nad “rynkiem trawnikowym” i odpuściłem. Prawdopodobnie tekst stanowił adaptację tego tekstu: http://www.scotcourts.gov.uk/justiciary/index.asp.

Ogólnie zostało mi jakieś pół godziny na sprawdzenie, które zajęło ok. 15 minut, może trochę więcej. Tak więc pisałem prawie do końca, mimo że tłumaczę stosunkowo szybko w porównaniu z typowym tłumaczem — ręcznie piszę jednak bardzo wolno, tym bardziej, jeśli to ma być czytelne. Chyba trzeba naciskać na Ministerstwo, aby umożliwiło pisanie na komputerze. Po czterech godzinach szybkiego pisania nic tylko włożyć rękę w lód. Przyniosłem całą teczkę słowników, nie zajrzałem ani do jednego.

Ponieważ natężenie frazeologii prawniczej było znacznej, obawiam się fałszywych pozytywów w trakcie sprawdzania mojej pracy pod kątem błędów. Ewentualnie tego, że moje tłumaczenie zostanie uznane za zbyt dowolne (tam, gdzie “pojechałem” polską frazą, której zwyczajowo używa się w identycznej sytuacji) lub zbyt dosłowne (tam gdzie zachowałem rozróżnienie, np. summary procedure nie nazwałem postępowaniem uproszczonym – zamieściłem jednak uwagę tłumacza, że jest to celowe posunięcie), lub że trafię na zwolennika “plain language”, czy też osobę, która mniej lub bardziej nieświadomie upraszcza tekst przy tłumaczeniu (typowa przypadłość moim zdaniem, według mnie należy wiernie trzymać rejestr).

PS. Co do trzeciego, to jeszcze stąd: http://law.onecle.com/california/health/901.html do b) włącznie i już mamy całość tego tekstu.

Bardzo dziękuję czytelnikowi za przesłane informacje i poświęcony czas na napisanie tego ‘sprawozdania’.

Życzę powodzenia na części ustnej!

(Visited 484 times, 1 visits today)

Komentarze