Jaką stawkę powinien stosować przysięgły, gdy tłumaczy dla Policji ustnie w obie strony?
Pytanie czytelniczki bloga: Co należy wpisać na rachunku dla Policji za tłumaczenie ustne, jak się wpisuje takie tłumaczenie do repertorium oraz jeżeli tłumaczenie było w obie strony to czy stosujemy stawkę 130% od tłumaczenia z języka polskiego na obcy?
Bardzo dziękuję Pani za pytanie. Odpowiedź znajduje się tutaj>>>
Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada na najczęściej zadawane pytania przez kandydatów na przysięgłego
Rewelacja! Jak to zobaczyłam na stronach internetowych MS to o mało co nie spadłam z krzesła. W Biuletynie Informacji Publicznej pojawiła się w lipcu nowa zakładka NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA. Wcześniej tego nie było. Było natomiast ogromne zapotrzebowanie wśród kandydatów na szczegółowe informacje dotyczące egzaminu i nabywania uprawnień zawodowych – dlatego właśnie powstał mój blog.
Super! Może kiedyś i tłumacze przysięgli (nie tylko kandydaci) doczekają się bardziej szczegółowych informacji i jakiejś inicjatywy organizacyjnej ze strony ministra, któremu przecież bezpośrednio podlegają. Na chwilę obecną, bez samorządu i silnej organizacji zawodowej jesteśmy praktycznie pozostawieni sami sobie w wykonywaniu tego zawodu i rozwiązywaniu problemów dnia codziennego…
Za zakładkę ministerstwu dziękujemy, prosimy o więcej…
Aby przeczytać ministerialne odpowiedzi na pytania kandydatów kliknij tutaj>>>
Czy sąd ma prawo żądać od przysięgłego darmowych odpisów tłumaczenia?
Czytelniczka bloga: Jako długoletni tłumacz przysięgły języka francuskiego, stale współpracujący z sądami i prokuraturą ostatnio również zostałam poproszona przez sąd okręgowy o wykonanie tłumaczenia. W 2 egzemplarzach! Przez 17 lat mojej działalności tłumacza, wszelkie tłumaczenia pism, wniosków o pomoc prawną czy ENA robiłam zawsze tylko w jednym egzemplarzu. Sąd wysyłał to później za granicę, ale nie wiem do ilu adresatów.
Bardzo grzecznie pytam więc tą Panią w sądzie dlaczego nie może zrobić kserokopii i poświadczyć sobie mojego tłumaczenia za zgodność z oryginałem, a ona na to, że na każdym egzemplarzu musi być mój oryginalny podpis i pieczęć. Taki jest przepis i pokazuje mi jakieś tam rozporządzenie ministerialne w sprawie międzynarodowych wniosków o pomoc prawną. I jeszcze dodaje, że przecież drukując im drugi egzemplarz nie wykonuję żadnej pracy! Bo przystawienie pieczęci to nie jest praca! I może, ewentualnie, zwrócić mi za papier, na którym ten drugi egzemplarz drukuję. Aha, i powinnam to wpisać z dwoma różnymi numerami repertorium! Oniemiałam. Na szczęście, tłumaczenie nie jest długie /jakieś 5 stron/ więc zrobię im gratis. Obawiam się tylko, że tworzy się precedens: sądy będą wymagały coraz dłuższych tekstów do tłumaczenia i w kilku egzemplarzach.
Co robić w takiej sytuacji? Przecież tłumacz nie ma fabryki papieru i tuszu do drukarek. Za to wszystko płaci z własnej kieszeni! A za tłumaczenie, często bardzo trudnych tekstów, dostaje liche pieniądze. Obiecałam sobie, że będę teraz bardzo skrupulatnie odliczała ilość znaków na stronę. Teraz jak miałam 1200, to liczyłam jedną stronę. Od dzisiaj koniec: 1125 i ani jednego więcej na jedną stronę.
Renata Świgońska: Dziękuję za Pani pytanie i zwrócenie uwagi na te kwestie, które niewątpliwie dotyczą większego grona tłumaczy. A więc tak, rzeczywiście rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowych czynności sądów w sprawach z zakresu międzynarodowego postępowania cywilnego oraz karnego w stosunkach międzynarodowych z dnia 28 stycznia 2002r. (Dz.U. Nr 17, poz. 164) w paragrafie 40 wskazuje, że wnioski sądów polskich o dokonanie czynności w drodze międzynarodowej pomocy prawnej (wnioski o doręczenie pism) sporządza się i przesyła w dwóch egzemplarzach, z których tylko jeden adresuje się, w zależności od trybu przesyłania, do właściwego przedstawicielstwa dyplomatycznego lub urzędu konsularnego Rzeczypospolitej Polskiej, właściwego sądu państwa obcego albo do Ministra Sprawiedliwości. Tłumaczenie takiego wniosku jest bardzo istotne, bowiem bez tłumaczenia tego wniosku na właściwy język obcy wniosek taki zostanie odrzucony przez tamtejszy sąd lub inna instytucję. Nie jest to jednak problem tłumacza przysięgłego, tylko sądu lub instytucji zlecającej wykonanie tłumaczenia poświadczonego.
A co jest problemem tłumacza przysięgłego?
Naszym problemem jest to, że ani w ustawie, ani w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości w sprawie wynagrodzenia za czynności tłumacza przysięgłego z dnia 24 stycznia 2005r. nie ma mowy o odpisach i o wykonywaniu dodatkowych poświadczonych kopii. W obecnym stanie prawnym (art. 13 UZTP) tłumacz przysięgły nie ma uprawnień do wykonywania tego rodzaju czynności na rzecz sądów, Policji i prokuratury . Nie przysługuje mu także z tego tytułu wynagrodzenie.
Zarówno sądy, jak i i prokuratura są w tym względzie bardzo konsekwentne. Nie płacą za ewentualne odpisy sporządzane, bardzo często nieświadomie przez tłumaczy przysięgłych. Schemat działania organów władzy sądowniczej jest zawsze mniej więcej taki sam. Najpierw dzwonią z prośbą o tłumaczenie i na przykład dwa odpisy. Przysięgły wykonuje zlecenie, wystawia rachunek, a następnie otrzymuje postanowienie o przyznaniu wynagrodzenia tylko za tłumaczenie, ponieważ zgodnie z przepisami tłumaczowi nie należy się wynagrodzenia za odpisy.
Jakiś czas temu kontaktowała się ze mną przysięgła, która bardzo sporadycznie wykonuje zlecenia na rzecz sądu. Nie miała pojęcia, że są takie problemy z odpisami. Dostała do tłumaczenia coś bardzo dużego. To był cykl zleceń i dotyczył tej samej sprawy, a więc chcieli aby to ona tłumaczyła wszystko. Wyszło tego razem około 300 stron. Sąd poprosił oczywiście o dodatkowe egzemplarze. Wykonała odpisy. Przed wejściem ustawy w życie, czyli przed rokiem 2005 za odpisy przysługiwało 20% stawki za tłumaczenie (wtedy to było unormowane w rozporządzeniu). Wystawiła rachunek – za same odpisy wyszło 1680 zł. Oczywiście odmowa przyznania wynagrodzenia. ‘Brak podstawy prawnej. Za odpisy nie płacimy’. Ten sam argument. ‘Nie wykonała Pani żadnej pracy. Możemy Pani zwrócić za fotokopię, jak przedstawi Pani odpowiedni paragon’. I tyle dyskusji.
Wspominam tą historię przy okazji na blogu, aby przestrzec tych wszystkich przysięgłych, których sąd jeszcze nie prosił o odpisy. A dlaczego w ogóle prosi, skoro to nie należy do obowiązków tłumacza przysięgłego? Hm, zawsze się jakaś głupia znajdzie. Smutne, ale prawdziwe…
Co robić więc gdy sąd poprosi?
Należy bezwzględnie odmówić wykonania drugiego egzemplarza tłumaczenia poświadczonego (odpisu). Dotyczy to zarówno Pani przypadku, jak i sytuacji opisanej przez cytowaną tłumaczkę przysięgłą. Wspomniała Pani, że pracownik sądu pokazał Pani tekst rozporządzenia dotyczący międzynarodowej pomocy prawnej, który wymaga od sądu dostarczenia dwóch egzemplarzy tłumaczenia wniosku, ‘Bardzo grzecznie pytam więc tą Panią w sądzie dlaczego nie może zrobić kserokopii i poświadczyć sobie mojego tłumaczenia za zgodność z oryginałem, a ona na to, że na każdym egzemplarzu musi być mój oryginalny podpis i pieczęć. Taki jest przepis i pokazuje mi jakieś tam rozporządzenie ministerialne w sprawie międzynarodowych wniosków o pomoc prawną’.
Proszę Pani, rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowych czynności sądów w sprawach z zakresu międzynarodowego postępowania cywilnego oraz karnego w stosunkach międzynarodowych w żadnym razie nie nakłada na Panią obowiązku wykonania darmowego drugiego egzemplarza. Proszę pamiętać, że jako tłumaczkę przysięgłą obowiązuje Panią tylko ustawa i rozporządzenie o wynagrodzeniu za czynności tłumacza przysięgłego.
Co więc może Pani zrobić, aby na tym drugim egzemplarzu wspomnianego wniosku była Pani oryginalna pieczątka? Należy tak zrobić, aby to było zgodne z przepisami i aby zostało Pani przyznane wynagrodzenie za wykonaną pracę, czyli można… zaproponować sądowi wykonanie poświadczenia tłumaczenia na język obcy. Poświadczyć może Pani lub inna tłumaczka przysięgła – patrz art. 13 par. 1 ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego.
Przypomnę, że za sprawdzenie i poświadczenie tłumaczenia z języka obcego na język polski albo z języka polskiego na język obcy sporządzonego przez inną osobę oraz za sporządzenie poświadczonego odpisu pisma w języku obcym wynagrodzenie wynosi 50 % stawki przewidzianej za tłumaczenie, określonej w § 2 ust. 1. UZTP – w przypadku języków I grupy (angielski, niemiecki, francuski, rosyjski) to jest 15 zł za poświadczoną stronę tłumaczenia.
Gdyby wspomniana przeze mnie tłumaczka przysięgła wiedziała wcześniej o takiej możliwości, to nie naraziłaby się na stratę 1680 zł. Po otrzymaniu prośby od sądu zapytałaby najpierw (na piśmie!!!) jaką stawkę sąd stosuje za odpisy. Prawdopodobnie efekt byłby taki, że sąd wycofałby się z propozycji, a sędzia zleciłby wykonanie sekretarce w sądzie tych 300 fotokopii tłumaczenia na sądowej kopiarce,… albo zaproponowałby (oczywiście, tylko dlatego, że ona by mu to wcześniej zasugerowała jako jedyne ‘racjonalne’ rozwiązanie) stawkę 50% za stronę. Wiem, że niektóre sądy z którymi współpracują przysięgli, tak właśnie postępują z tymi dodatkowymi egzemplarzami.
Podsumowując. Układając sobie relacje z organami władzy sądowniczej tłumaczka przysięgła nie może zapominać o starej zasadzie obowiązującej w stosunkach damsko-męskich: ‘Jeżeli jesteś tak głupia, żeby nie pytać, to ja nie jestem tak głupi, żeby Ci mówić’.
Czy przysięgłemu przysługuje wynagrodzenie za stawiennictwo? Co ze zwrotem kosztów dojazdu?
Czytelniczka bloga: Pani Renato, nie wiem czy dalej tworzy Pani swoje vademecum dla nowicjuszy, ale w mojej główce świeżego tłumacza, narodziło się dziwne pytanie, na które otrzymuje zupełnie sprzeczne odpowiedzi od zaprzyjaźnionych tłumaczy.
Chodzi o wystawianie faktur za tłumaczenia ustne dla sądów, prokuratury, itd…
Pytanie narodziło się podczas mojego pierwszego tłumaczenia ustnego, które się nie odbyło, bo podejrzany się nie stawił. W rzeczywistości więc pracy nie wykonałam, ale poświęciłam swój czas na dojazd, przygotowanie itd. Do tej pory byłam zaznajomiona z praktyką prywatnych usługodawców, którzy pobierają opłatę za: 1. dojazd i 2. usługę. W przypadku naszym, czyli tłumaczy przysięgłych, jak większość znajomych tłumaczy mi uświadomiła praktycznie opłata za dojazd tłumaczowi nie przysługuje, chociaż się stawił na miejsca pracy.
Oczywiście moja natura kazała mi się zbuntować i szukać rozwiązań takiej – w moim przekonaniu niesprawiedliwej sytuacji – zaczęłam “grzebać” w różnych przepisach i znalazłam ślad wiodący do opcji opłaty za stawiennictwo, która dotyczy biegłych. Nie wiem jednak, na który przepis się powoływać i czy rzeczywiście tłumacze mogą z niego korzystać i w jakich okolicznościach. Odnosząc się też do praktyk prywatnych usługodawców zastanawiam się, czy nie powinno się wystawiać faktury, w każdym przypadku za stawiennictwo i za tłumaczenie – jeżeli do niego dojdzie.
Nie wiem Pani Renato, czy dobrze Pani wytłumaczyłam, w czym tkwią moje wątpliwości, nie wiem czy Pani zna odpowiedź na nie, ale korzystam z Pani propozycji zadawania pytań przez niezbyt doświadczonych tłumaczy.
Renata Świgońska: Czy prokuratura do której Pani musiała dojechać była w tym samym mieście?
Czytelniczka bloga: Dziękuje Pani za zainteresowanie. Tym bardziej, że temat wydaje się dość trudny. Nawet Pan prokurator, który mnie zaprosił do tłumaczenia nie wiedział jak wyjść z takiej sytuacji, sam dopiero zaczyna i rzecz wydała mu się niesprawiedliwa.
Prokuratura mieści się w tym samym mieście. Mieszkam w Warszawie. Tłumaczenie miałam w okolicy ul. Ciołka, ale dojechać musiałam z pracy, czyli około 14 km – w jedną stronę około godziny, i już też doczytałam, że wedle przepisów za dojazd należy się wynagrodzenie jeżeli sąd znajduje się w innym miejscu niż zamieszkanie tłumacza.
Mam wątpliwości co do wynagrodzenia za stawiennictwo, takie wynagrodzenie rozwiązałoby wiele trudności tłumaczy warszawskich (i pewnie nie tylko), dojazd tu, czyli w Warszawie, gdziekolwiek zazwyczaj zajmuje godzinę w jedną stronę, więc żeby stawić się na wezwanie sądu, czy prokuratury trzeba poświęcić trzy godziny (2 godziny na dojazd, dojście i reszta to umowne 15 minut czekania na świadka,a i formalności) – w przypadku niestawienia się świadka, czy podejrzanego – za darmo. Do tego jeszcze przygotowanie, czyli minimum dodatkowa godzina.
W Warszawie prywatni usługodawcy pobierają wynagrodzenie za dojazd – przecież, czymś dojechać trzeba. I tu podam obrazowy przykład: ostatnio przyjechał do mojej pracy elektryk, nic nie zrobił, ale wystawił fakturę za dojazd w wysokości 60 zł, był z Warszawy i przyjechał do Warszawy, czyli do tego samego miasta.
Złość mnie bierze jak sobie uświadamiam, że zgodnie z przepisami tłumacze są okradani – bo na razie to chyba tak wygląda. Przepraszam, że Panią zamęczam, ale wierzyć mi się nie chce, że tak się sprawy mają.
Renata Świgońska: Bardzo dziękuję za Pani pytania. Te bardzo ważne kwestie i dotyczą wielu tłumaczy. Aby przeczytać moją odpowiedź, kliknij tutaj >>>.
Jak odmówić tłumaczenia na żądanie sądu?
Witam Pani Renato,
od dłuższego czasu śledzę Pani blog, dziękuję za wszystkie praktyczne rady i informacje! Pani blog jest dla mnie nieocenionym wsparciem.
Pani Renato, moje pytanie dotyczy odmowy wykonania tłumaczenia na żądanie sądu. Otóż, 16 lipca dostałam wezwanie do stawienia się na rozprawę, która odbędzie się 7 września. Rzecz w tym, że w tym terminie jestem za granicą, lecz nie w celu wypoczynku ani wykonywania zlecenia.
Przyjmując wezwanie, nie wiedziałam, że w terminie rozprawy będę za granicą.
Chcę odmówić tłumaczenia na rozprawie, ale nie wiem jaki podać powód, obawiam się że zwykłe “przebywanie za granicą” może okazać się niedostatecznie ważną przyczyną i sąd może ukarać mnie grzywną. Czy może mi Pani coś doradzić? Jaki powód odmowy podać? Na blogu przeczytałam Pani artykuł o odmowie tłumaczenia m.in. dla sądu, w którym Pani podaję ważne przyczyny odmowy – choroba tłumacza, zdarzenia losowe, urlop. W moim przypadku nie zachodzą wymienione przez Panią okoliczności.
A jeżeli koniecznie będę musiała pojechać, to czy sąd zwróci mi koszty podróży rzędu 2300 zł (bilet lotniczy)?
Wiem, że może być trudno ustosunkować się do konkretnej sprawy, tym niemniej chciałabym zapytać jak kwestia zwrotu kosztów podróży wygląda w praktyce, jak Pani sądzi, czy sąd może przyznać taką refundację?
Wiem, że moje pytanie jest dosyć kłopotliwe, jednak mam nadzieję, że Pani udzieli mi wsparcia.
Rozumiem, że przyjęła Pani zawiadomienie o powołaniu Panią na tłumacza do tej sprawy za potwierdzeniem odbioru, bo to jest warunek, aby mówić w ogóle, że do sprawy został powołany tłumacz przysięgły. Jeżeli to były tylko uzgodnienia telefoniczne z sekretariatem sądowym, to ewentualna notatka sporządzona przez pracownika sądu nie stanowi podstawy do pociągnięcia Pani do odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Sprawa komplikuje się, jeżeli potwierdziła Pani otrzymanie drogą pisemną postanowienia o powołaniu Panią jako tłumacza przysięgłego. Sądy wysyłają te postanowienia za potwierdzeniem odbioru. Napisała Pani: ‘przyjmując wezwanie, nie wiedziałam, że w terminie rozprawy będę za granicą’. Dla sądu to nie jest niestety argument. Zobowiązała się Pani wykonać zlecenie. Jest jednak wyjście z tej sytuacji. W moim nagraniu wideo przedstawię rozwiązanie i powiem co można w tym przypadku zrobić, także z kosztami dojazdu . Aby wysłuchać nagrania, kliknij tutaj >>>
Co zrobić gdy sędzia odmawia przysięgłemu wglądu do akt sprawy przed tłumaczeniem?
Witam Pani Renato!
W przeszłości była już Pani tak miła, by odpowiedzieć na moje pytanie dotyczące pracy TP, pozwalam więc sobie zwrócić się do Pani ponownie z taką oto wątpliwością. Niedawno otrzymałam wezwanie na swoją pierwszą rozprawę w charakterze tłumacza przysięgłego. Jak nietrudno się domyślić, wiąże się do dla mnie z dużym stresem, więc czym prędzej wybrałam się do czytelni akt, żeby dokładnie przygotować się do swojego zadania. O dziwo, sędzia odmówił wydania mi tych akt. Czemu – nie wiem, uzasadnienia brak. Zastanawiam się, czy w takiej sytuacji mogę odmówić udziału w rozprawie uzasadniając to brakiem możliwości odpowiedniego przygotowania. Uważam, że taka decyzja sędziego jest nie tylko kompletnie nielogiczna, ale także wyraża brak szacunku do tłumacza i jego pracy.
Rzeczywiście zdarza się, że sędziowie odmawiają przysięgłemu wglądu do akt. Co zrobić w takiej sytuacji? Są dwa wyjścia:
1/ odmówić udziału w rozprawie (koniecznie na piśmie!) uzasadniając to brakiem możliwości odpowiedniego przygotowania i dochowania szczególnej staranności (patrz art. 14 pkt. 1 ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego), lub
2/ skierować pismo do przewodniczącego wydziału o udzielenie dostępu do akt sprawy. Przykładowo piszemy:
Zważywszy na art. 14 pkt 1 ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego, który stanowi, że tłumacz przysięgły jest obowiązany do wykonywania powierzonych mu zadań ze szczególną starannością i bezstronnością, zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów prawa, zwróciłam się w dniu … do sędziego (podać imię i nazwisko) z prośbą o udzielenie mi wglądu do akt sprawy (podać sygnaturę akt!!!) , do tłumaczenia której zostałam powołana. Otrzymałam niestety decyzję odmowną. Mając jednak na względzie chęć dochowania należytej staranności w wykonywaniu swoich obowiązków ustawowych, zwracam się ponownie o udzielenie mi wglądu do akt wspomnianej sprawy.
Prośbę swą motywuję cytowanym powyżej art. 14 pkt. 1 ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego oraz postanowieniami Kodeksu Tłumacza Przysięgłego, znajdującymi się w dziale I Zasady etyki zawodowej, powstałymi przy udziale przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości. W paragrafie 9 wspomnianego Kodeksu Tłumacza Przysięgłego jest wyraźny zapis, że tłumacz przysięgły ma prawo zwrócić się do zleceniodawcy o udostępnienie mu materiałów umożliwiających uzyskanie lub uzupełnienie wiadomości niezbędnych do wykonania tłumaczenia, a także prawo do wystąpienia o udostępnienie mu akt sprawy, w której został powołany w postępowaniu prowadzonym przez sąd, prokuratora, Policję i organy administracji publicznej.
Jeżeli powyższe pismo nie pomoże, należy zgłosić sprawę do wydziału wizytacyjnego tego sądu. Tutaj przykładowo są namiary do wydziału wizytacyjnego sądów okręgu warszawskiego. Z reguły jednak interwencja u przewodniczącego danego wydziału pomaga.
Opisana tutaj ‘metoda’ działa. Rozmawiałam ostatnio na forum internetowym z jedną z niedawno zaprzysiężonych tłumaczek przysięgłych. Miała identyczną sytuację jak Pani. Jej też odmówiono wglądu do akt. Na moje pytanie jak sędzia umotywował odmowę, usłyszałam: Wcale jej nie umotywował. Ustami pracownicy czytelni akt poinformował tylko, że na rozprawie wystarczy tłumaczyć to co jest mówione na rozprawie. To był sędzia, który pełnił dyżur w tym konkretnym dniu, kiedy chciałam te akta zobaczyć. Wystosowałam odpowiednie pismo do przewodniczącego wydziału, w którym opisałam sytuację, jaka mnie spotkała w sądzie i zacytowałam odpowiednie przepisy Kodeksu Tłumacza Przysięgłego. Reakcja była natychmiastowa. Pismo trafiło do sędziego rozpoznającego sprawę i ten od razu zgodę mi wydał
Czy tłumaczymy na j. obcy nazwy dzienników promulgacyjnych?
Filed under: dla studentów, formalne zasady wykonywania tłumaczeń poświadczonych
* Witam serdecznie, Pani Renato. Dziękuję za KTP i od razu mam pytanko dot. par.51: na podyplomówce (studiowałam kierunek rosyjski) uczono nas tłumaczyć nazwy dzienników (Законодательный вестник № …от…). A z nowego Kodeksu wynika, że tego robić nie trzeba. To jak mam napisać: DU? Czy też ДУ? Dylemat…:(
Dziękuję za odpowiedź.
Nie wiem, dlaczego tak Państwa uczono na podyplomówce. Na 100% nazw dzienników promulgacyjnych nie należy tłumaczyć na j. obcy. To jest błąd, tak jak błędem jest tłumaczenie nazw własnych na j. obcy – przykładowo na j. obcy nie tłumaczymy polskiego Sejmu.
Przy okazji przypomnę, że dziennikami promulgacyjnymi w Polsce są dzienniki urzędowe. Najważniejsze dzienniki urzędowe w Polsce to:
- Dziennik Ustaw – gdzie ogłasza się konstytucje, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe, rozporządzenia, orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczące aktów normatywnych ogłoszonych w Dzienniku Ustaw i inne akty prawne.
- Dziennik Urzędowy Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” – gdzie ogłasza się zarządzenia, uchwały, postanowienia oraz inne akty normatywne nie mające charakteru prawa powszechnie obowiązującego. Tak jak wspominałam, nie tłumaczymy ich na j. obcy. Nazwy tych dzienników traktujemy jak nazwy własne.
Pyta Pani, jak należy napisać DU? Czy też ДУ? Należy napisać DZ.U, a w kwadratowym nawiasie transkrypcję na j. rosyjski. Poniżej podaję przykład skrótu Monitora Polskiego: ( M. P. z 2011 r. nr 94, poz. 958) oraz przykład skrótu Dziennika Ustaw: (Dz. U. z 2011 r. Nr 197, poz. 1172, z późn. zm.) …
Na koniec polecam przejrzenie bezpłatnej Bazy Internetowej Systemu Aktów Prawnych – ISAP zawierającej opisy bibliograficzne i teksty aktów prawnych opublikowanych w dziennikach urzędowych: Dzienniku Ustaw oraz Monitorze Polskim, wydawanych przez Prezesa Rady Ministrów. Adres jest tutaj
*Pytanie i odpowiedź pochodzi z lekcji drugiej mojego bezpłatnego szkolenia, w której szczegółowo, wraz ze słuchaczami, omawiamy postanowienia ‘kodeksu tłumacza przysięgłego’ [KTP]. Przypomnę, że kodeks ten nie jest aktem normatywnym, i ‘jako taki’ nie obowiązuje tłumaczy przysięgłych. Stanowi jedynie ‘zbiór dobrych praktyk’, dlatego niektórzy przysięgli kwestionują jego wagę, traktując KTP jako prywatną inicjatywę grupy działaczy Tepisu.
Znajomość kodeksu jest jednak wymagana i sprawdzana na egzaminie na tłumacza przysięgłego. Zapraszam więc serdecznie do subskrypcji pytań czytelników, na które staram się regularnie odpowiadać. Jest tam już duża, bezpłatna baza ok 200 pytań i odpowiedzi, które poruszają kluczowe zagadnienia dla osób przygotowujących się do egzaminu.
Ministerstwo powinno popracować nad lepszą organizacją egzaminu na tłumacza przysięgłego! J. NIEMIECKI (30.08.2012)
Filed under: co radzą tłumacze, którzy zdawali egzamin na tłumacza przysiegłego?, jakie teksty byly ostatnio do tłumaczenia na egzaminie na tłumacza przysięgłego?
Pani Renato,
wczoraj (30.08.2012) podeszłam po raz pierwszy do egzaminu na tłumacza przysięgłego z niemieckiego (godz. 13.30), a że przygotowując się do niego często zaglądałam na Pani blog, to chciałabym podzielić się wrażeniami i przede wszystkim tematami, jakie były.
Tak jak już wiele osób wspominało atmosfera na egzaminie jest naprawdę miła i można korzystać z własnych glosariuszy. Osób tym razem nie było za dużo – wśród kandydatów znalazły się zarówno osoby młode jak i już bardziej doświadczone, niektóre pierwszy raz inne już po raz trzeci. Czasu na egzaminie jest naprawdę mało – trzeba naprawdę szybko pisać, o pisaniu na brudno całych tekstów można zapomnieć. Ciekawe kiedy MS postanowi udostępnić komputery, bo kto dziś tłumaczy pisząc ręcznie?
Teksty jakie były:
1) pełnomocnictwo upoważniające do sprzedaży udziałów w nieruchomości de-pl (tekst niezbyt trudny, aczkolwiek w tekście wymazane były nazwiska i niektóre dane)
2) Operationelles Programm der grenzübergreifenden Zusammenarbeit – tekst dostępny na http://lubuskie.pl/uploads/pliki/wspolpraca/Lista%20za%C5%82%C4%85cznik%C3%B3w.pdf (str.4 i początek ze str 5.) de-pl
3) odpowiedź rzeczoznawcy na zapytanie o wycenę nieruchomości pl-de
4) fragment decyzji o naliczeniu podatku od nieruchomości (tekst zaczynał się w połowie strony i zawierał tabelkę) pl-de
Teraz pozostaje tylko uczyć się do ustnego licząc na pozytywny wynik części pisemnej 🙂
Dziś rano właśnie przeczytałam najnowszy wpis na Pani blogu i od razu przypomniało mi się, jak to wczoraj na egzaminie komisja rozdała nam pomyłkowo prace wcześniejszej grupy i powiedziała, żebyśmy wyjęli karteczki z koperty i podpisali się na nich. Wszyscy oczywiście tak zrobili, bo czym ktoś powiedział komisji, że tam już są jakieś nazwiska. Lepiej pozostawić to bez komentarza, bo nie trudno wyobrazić sobie co można było zrobić z zawartością teczki. No cóż, nasze MS musi jeszcze dużo popracować nad dokładnością.
P.S. Bardzo dziękuję w imieniu wszystkich kandydatów za Pani e-maila i uwagi co do organizacji pracy Komisji .
Dlaczego warto żądać wglądu do ocenionej pracy egzaminacyjnej? PRZECZYTAJ KONIECZNIE!
Filed under: co radzą tłumacze, którzy zdawali egzamin na tłumacza przysiegłego?, egzamin pisemny
*To i ja się dopiszę to grona szczęśliwców, którzy zdali egzamin.
Właściwie to nie chcę się chwalić, tylko chciałabym udzielić pewnej rady osobom, które ten egzamin będą zdawać w przyszłości. Zachęcam do skorzystania z prawa do wglądu do ocenionych prac pisemnych w MS po niezdanym egzaminie, właśnie w części pisemnej. Nie wiem czy komuś przydarzyła się historia podobna do mojej.
Do egzaminu pisemnego w MS podeszłam w lutym, bądź marcu 2011 r. (nie pamiętam już). Byłam po nim zadowolona i raczej pewna, że będę zdawać część ustną. W określonym czasie zadzwoniłam do MS po wyniki z części pisemnej i dowiedziałam się, że dostałam w sumie mnie niż 150 punktów i nie zdałam. Ta wiadomość mnie poraziła. Byłam bardzo dobrze przygotowana, bardziej obawiałam się części ustnej, ale cóż, być może przygotowałam się w sposób niewystarczający.
Zadzwoniłam ponownie do ministerstwa z pytaniem czy możliwe jest umówienie się na oglądanie prac. Chciałam zobaczyć jakie popełniłam błędy i zaczerpnąć nieco wiedzy na temat kierunku oceniania tłumaczeń. Uzyskałam odpowiedź pozytywną i wyznaczono mi termin (przypadający po egzaminie ustnym).
Stawiłam się w MS i zaczęłam oglądać swoje prace. Oglądałam je aż do chwili, w której w zasięgu mojego wzroku ukazał się protokół z mojego egzaminu z punktacją. Wyobraźcie sobie Państwo tabelkę z podziałem na 4 teksty, z wszystkimi kryteriami, itp. W rubryce poświęconej tekstowi nr 4 znalazłam uwagę: “BRAK TEKSTU”. Co się okazało? Tłumaczenie czwartego tekstu nie zostało w ogóle wysłane do egzaminatora i po chwili wypadło z teczki z moimi pozostałymi tłumaczeniami. Ja przez moment pomyślałam, że ten tekst został zgubiony, ale się znalazł. Konsternacja na twarzy pani z ministerstwa. Tekst został wysłany do sprawdzenia i jeszcze tego samego dnia okazało się, że w sumie uzyskałam grubo ponad 150 punktów i będę dopuszczona do części ustnej. W efekcie część ustną zdawałam w grudniu 2011 r., a zaprzysiężona zostałam w kwietniu 2012 r.
Co chciałam jeszcze napisać? Otóż, gdybym zadowoliła się samą informacją o niezdanej część pisemnej to czekałby mnie kolejny wydatek 800 zł i kolejne podchodzenie do egzaminu. Co ciekawe, dowiedziałam się, że prace z części pisemnej są niszczone krótko po części ustnej. Prawda nie ujrzałaby światła dziennego.
Oszczędzę pisania na temat, jak się czułam, jakie miałam myśli czekając na informacje o dacie egzaminu ustnego, ile telefonów wykonałam do MS. Ocenę postawy i zachowania pracowników MS i egzaminatora zostawiam Państwu.
*Powyższa wypowiedź pochodzi z Branżowego Forum Tłumaczy.
Zdarza się, że wyniki z części ustnej egzaminu są przed czasem… J. NIEMIECKI (lipiec 2012)
Filed under: co radzą tłumacze, którzy zdawali egzamin na tłumacza przysiegłego?, jakie teksty byly ostatnio do tłumaczenia na egzaminie na tłumacza przysięgłego?
Szanowna Pani,
pisałam do Pani jakiś czas temu opisując egzamin pisemny z języka niemieckiego. Teraz chciałabym podzielić się wrażeniami z egzaminu ustnego (lipiec 2012). Teksty były następujące:
1. Decyzja sądu w sprawie porozumień okołorozwodowych – a vista de-pl
2. Informacja o obławie policyjnej na środowiska przestępcze – a vista de-pl
3. Wniosek do sądu zagranicą o udzielenie pomocy prawnej (prawo karne) pl-de
4. Fragment sprawozdania rocznego spółki pl-de
Sporo terminów dotyczyło szwajcarskiego, względnie austriackiego systemu prawnego – trzeba znać nazwy sądów, najważniejszych organów itp. Teksty były naszpikowane terminologią fachową i wymagały wiedzy merytorycznej.
Przed a vista miałam chwilę na przeczytanie tekstu, ale dosłownie 2 czy 3 minuty na tekst.
Teksty do tłumaczenia konsekutywnego są czytane dosyć szybko, ja miałam problem, żeby nadążyć z robieniem notatek, zresztą może to nerwy, które są naprawdę straszne na ustnym.
Nie należy zrażać się minami członków komisji, są bardzo neutralne i nic nie można z nich wyczytać, nie chcieli mi też absolutnie nic powiedzieć po skończonym egzaminie, tak że byłam pewna, że nie zdam, a jednak zdałam.
Wyniki miały być dopiero za tydzień, ale dzwoniłam co kilka dni i dowiedziałam się przed planowanym terminem, że mój już wpłynął. Tak że można dowiadywać się przed czasem. Wyniki z egzaminu pisemnego też zresztą pojawiły się kilka dni wcześniej.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zdających i mających zamiar zdawać i trzymam za Was kciuki. Jest to trudny egzamin, ale do przejścia.
P.S. Bardzo dziękuję czytelniczce bloga za podzielenie się z czytelnikami swoimi wrażeniami z części ustnej egzaminu i gratuluję zdania egzaminu.

RENATA ŚWIGOŃSKA