Czy tłumaczenie prawnicze będzie Twoją specjalizacją?
Profesor z prawa handlowego, z którym miałam zajęcia na studiach prawniczych, lubił opowiadać historyjki. Zapamiętałam kilka jego anegdot, między innymi tą, że prawników dzielimy na ‘wierzących’ i ‘praktykujących’. Ci ‘wierzący’ zaraz po ‘wyświęceniu’ wynajmują lokal, kupują solidne meble, umieszczają ‘złoty szyld’ przed swoją kancelarią i czekają na klienta. Wierzą, że przyjdzie.
‘Praktykujący’ to zaś Ci, którzy są ‘proaktywni’. Bacznie obserwują rynek, to co się dzieje. Gdy trzeba, pomimo posiadanego tytułu siadają ponownie do książek i zdobywają nową wiedzę. Nie boją się wyzwań! Mają świadomość, że sam tytuł to za mało, że tak naprawdę zdobycie uprawnień do wykonywania zawodu to początek ciężkiej pracy, w której ‘uczymy się ciągle’. ‘Praktykujący’ są zawsze o krok do przodu. Nawet jeżeli popełniają błędy, to mają do nich proaktywny stosunek – starają się szybko zrozumieć swój błąd, poprawić go i wynieść z niego naukę.
Wspominam tą ‘przypowieść’, bo przeglądając forum dla tłumaczy, natknęłam się na wypowiedź znajomego tłumacza, którego bardzo cenię. Ten człowiek nie jest tłumaczem przysięgłym, i zaznaczam, że nigdy nie chciał nim być. Jest ‘wziętym tłumaczem freelancerem’ i ma bardzo silną pozycję w tej branży. Posłuchaj, co pisze:
Można odnieść wrażenie, że zmiany na rynku tłumaczeń przyspieszyły w ostatnich miesiącach. Obserwujemy nie tylko coraz szybsze pojawianie nowych wersji różnych narzędzi CAT, ale także coraz większą ich integrację z różnymi mechanizmami i narzędziami tłumaczenia maszynowego (MT). (…) Branża wydaje się iść w kierunku „dwóch prędkości” – tłumaczenia wykonywane przez człowieka (HT), które z czasem mogą spowodować powstanie stosunkowo wąskiej grupy ściśle wyspecjalizowanych elitarnych tłumaczy oraz tłumaczenia maszynowe, które będą stanowiły większość wszystkich tłumaczeń w obszarach, w których liczy się czysta zrozumiałość tekstu, a styl, poprawność językowa itp. mają znaczenie drugorzędne lub nie mają go wcale. Niejako poza głównym nurtem mamy jeszcze tłumaczy, którzy nadal pracują „na piechotę”, choć niekoniecznie są tłumaczami literackimi czy też w ich pracy nie przeważają akurat dokumenty skanowane, papierowe itp. Tłumacze rozpoczynający dopiero swoją karierę zawodową powinni wziąć to pod uwagę i zastanowić się nad wyborem specjalizacji, bo to będzie chyba główny element strategii sukcesu.
Zakładam, że tłumaczysz już od jakiegoś czasu. Prawdopodobnie miałaś już okazję poczuć, że ‘praca tłumacza’ to ciężki kawałek chleba. Aby ‘zarabiać’ w tym zawodzie musisz być po prostu bardzo dobra. W przeciwnym razie, zawsze będziesz dostawała ‘resztki’ ze stołu, i to niezależnie od tego, czy masz tytuł, czy go nie masz.
To czego potrzebujesz, to ścisła specjalizacja i marketingowy ‘know-how’. Jeżeli rozpoczynasz dopiero swoją karierę zawodową, wybierz sobie specjalizację i potraktuj ją jako długoterminową inwestycję oraz element Twojej osobistej strategii sukcesu.
Jestem studentką filologii i chcę zostać tłumaczem przysięgłym (2)
Pani Renato, co mogłaby Pani poradzić osobie takiej jak ja, czyli na dzień dzisiejszy kompletnemu laikowi, jeśli chodzi o terminologię prawniczą i jakąkolwiek znajomość prawa (nawet polskiego). Od czego w ogóle zacząć?
Zaczęłabym od motywacji. Od tego po co i dlaczego mam to robić.
Gdybym odpowiedziała sobie już na te pytania, to…
…przestudiowałabym wszystkie dostępne materiały i podręczniki do tego egzaminu. Budowałabym sobie bazę terminologiczną oraz próbowała zapamiętać i zrozumieć całe zwroty/wyrażenia, które występują w zdaniach i przykładowych tekstach egzaminacyjnych.
Nie robiłabym tego na siłę, ale w głębokim przekonaniu, że z takimi strukturami składniowymi spotkam się prawdopodobnie w tekstach w j. angielskim, które będę wkrótce tłumaczyć na j. polski. A więc mój wysiłek nie pójdzie na marne!
Czytałabym bardzo, bardzo dużo. Uczyłabym się czytać ze zrozumieniem!!!
To byłby pierwszy etap moich przygotowań.
Następnym krokiem byłaby analiza tekstów paralelnych. To byłoby moje nowe hobby! (c.d.n.)
Jestem studentką filologii i chcę zostać tłumaczem przysięgłym (1)
Kilka tygodni temu dostałam ciekawego e-maila od jednej z czytelniczek bloga. Umówiłam się z autorką e-maila, że odpowiem na jej pytania i wątpliwości na forum publicznym. Moje odpowiedzi są jednak zbyt obszerne na jeden wpis. Dzisiaj wpis nr 1 z serii dla początkujących.
Dzień dobry Pani Renato!
Zacznę od tego, że jestem studentką IV roku filologii angielskiej i od dłuższego czasu marzy mi się zawód tłumacza przysięgłego, jednakże miałam do tej pory trochę naiwne przeświadczenie, że egzamin wcale nie jest taki trudny i całkiem do zdania, ale po tym co ostatnio wyczytałam w internecie i na Pani blogu, który jest skarbnicą wiedzy, widzę, że nie jest tak łatwo…
Tak, to prawda. Ten egzamin do łatwych nie należy. Osoby nieprzygotowane, liczące wyłącznie na ‘łut szczęścia’, bardzo się rozczarują.
Tak wiec do rzeczy, mam do Pani pytanie, jako że, można Panią śmiało nazwać ekspertem w tej dziedzinie (jestem pod ogromnym wrażeniem, że oprócz tego, że jest Pani prawnikiem zdołała Pani zdobyć tytuł TP nie z jednego, a z dwóch języków. Do tej pory myślałam, że takie rzeczy nie są możliwe!)
Z tym ekspertem to trochę przesada. Egzaminem na tłumacza przysięgłego zaczęłam się tak naprawdę interesować w tamtym roku. Pierwotnie miałam pisać na blogu o moim warsztacie pracy. Miało być ‘o języku w prawie i prawie w języku’ z perspektywy prawnika i tłumacza przysięgłego. Tak nie jest. Piszę głównie o egzaminie na tłumacza przysięgłego. Życie, o czym przekonałam się już nie raz, lubi zmieniać scenariusze.
Blogować zaczęłam w kwietniu, a w lipcu w związku z wejściem w życie ustawy deregulacyjnej wprowadzającej zmiany do ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego i moimi wypowiedziami dla mediów, podjęłam decyzję o zmianie strategii bloga. W sierpniu przeniosłam zawartość starego bloga na nowy i powoli zaczęłam rozwijać bezpłatną bazę wiedzy o egzaminie na tłumacza przysięgłego.
To, że ten blog jest ‘skarbnicą wiedzy o egzaminie na TP’, to głównie zasługa tych, którzy zechcieli się podzielić z innymi swoim doświadczeniem egzaminacyjnym. Ja tego egzaminu nie zdawałam. Tłumaczem przysięgłym zostałam mianowana w roku 1998, a państwowy egzamin na tłumacza przysięgłego ‘w dzisiejszym kształcie’ został wprowadzony ustawą o zawodzie tłumacza przysięgłego z 25 listopada 2004r. Gdyby nie zaangażowanie czytelników w rozwój tego bloga, to w zasadzie nie byłoby o czym czytać.
Jeszcze raz podkreślam, że cała wiedza o egzaminie, jaką mam, to głównie zasługa tłumaczy, nie moja. Ja postanowiłam tą wiedzę zebrać i usystematyzować, bo stwierdziłam, że sprawa jest na tyle ważna, że warto się nad nią pochylić.
Golden Rule w tłumaczeniu prawniczym
Dwadzieścia lat temu, studiując lingwistykę, chciałam się koniecznie dowiedzieć, od jakiejś kompetentniej osoby, co trzeba ‘po kolei’ zrobić aby tłumaczyć. O przekładzie nie miałam wtedy zielonego pojęcia, pomimo tego, że byłam już po teoretycznym kursie translatoryki. Zirytowana tą całą sytuacją, podeszłam po zajęciach do pana profesora, i w nadziei, że otrzymam jakąś konkretną wskazówkę, zapytałam:
– Panie profesorze, co trzeba zrobić żeby tłumaczyć?
Co usłyszałam?
– Proszę pani, żeby tłumaczyć, to trzeba tłumaczyć!!!
I to było najmądrzejsze, co na tych studiach usłyszałam!
Nie ma jednej gotowej metody, sprawdzonej recepty, idealnej koncepcji czy modelu.
Swoją metodę musisz wypracować sama,
ucząc się i czerpiąc doświadczenie z życia!!!
Co ma piernik do wiatraka?
W sobotę byłam w klubie fitness. Zrobiłam ‘górę’ i aeroby. Całe 60 minut! Byłam z siebie bardzo zadowolona. Do momentu gdy weszła ONA. Rozłożyła matę i zaczęła ćwiczyć.
Nie mogłam od niej oderwać oczu. Dawno nie widziałam tak dobrze zbudowanej kobiety. Po jej ruchach i pewności siebie, oraz płynności z jaką wykonywała ćwiczenia, widać było, że ćwiczy od dawna.
Akurat finiszowałam na bieżni jak zaczęła robić brzuszki z ciężarkami. Ja nienawidzę tych ćwiczeń, ale w jej wykonaniu to był Mount Everest. Naprawdę było na co popatrzeć! Zbudowała masę mięśniową i chodziła, za przeproszeniem, jak ‘dobrze naoliwiona maszyna’.
Wracałam do domu w kiepskim humorze. Kiedy ja będę mieć taką kondycję? Naprawdę nie było mi do śmiechu.
Ale w domu, popijając zieloną herbatę, przypomniałam sobie tekst Miłosza Brzezińskiego. Miłosz bardzo obrazowo przedstawia w nim proces nabywania nowych umiejętności i uczenia się przez ludzi rzeczy nowych. To jeden z tych kawałków, do których lubię wracać, gdy nadchodzą ‘czarne chmury’.
A więc…
Nauka postępuje skokami. Raz na jakiś czas wskakujemy na wyższy poziom umiejętności, a przedtem przez jakiś czas nic się nie zmienia. Wykonujemy daną czynność na określonym poziomie. I potem znowu skok w górę. I znowu jakiś czas nie robimy postępów. Ten czas, w którym nie ma postępów, stoi się w miejscu, to okres, w którym ludzie najczęściej tracą motywację i odpadają. Skoro bowiem nie robię postępów, znaczy że się nie nadaję!
Otóż nie! Ten okres jest najważniejszy. Właśnie wtedy mózg odwala wielką robotę – mozolnie buduje nowe pomosty nerwowe, wypracowuje nowe odruchy, testuje nowe strategie. I kiedy ta budowa przekroczy pewien próg złożoności, człowiek nagle doznaje olśnienia i zaczyna coś robić lepiej! I znów na tym lepszym poziomie jest długi okres bez postępów, w którym ćwiczymy, niejednokrotnie się przymuszając, bo wiemy, że małe ludziki w głowie znów robią autostrady ze ścieżek myśli i potrzebują na to czasu. Tak właśnie wygląda uczenie się nowych umiejętności (…)
Wytrwałość polega na tym by przetrwać okres, kiedy pozornie nie robi się postępów. Bo udrażniamy wtedy w głowie nowe połączenia nerwowe, a to wymaga czasu. Jak zabliźnianie ran, jak porost włosów i paznokci. To ten sam proces. Trzeba się wtedy dobrze odżywiać, wysypiać i wizualizować cel. Dajemy w ten sposób znak mózgowi, że ma cały czas budować, tak jakbyśmy pobudzali mięśnie na siłowni. Okres bez postępów jest bardzo, ale to bardzo ważny.
Don’t give up!!!
Bibliografia dla tłumaczy prawniczych
Osoby początkujące w zawodzie, które chcą wejść w temat tłumaczeń prawniczych, często zwracają się do mnie z pytaniem o podręcznik albo książkę, która pomoże im się w tym temacie ‘rozeznać’. Właśnie z myślą o takich osobach przygotowałam BIBLIOGRAFIĘ, w której umieściłam wykaz literatury przedmiotu. Zamierzam tam umieszczać większość dostępnych książek z zakresu przekładu prawniczego.
Postanowiłam zebrać publikacje i źródła na temat przekładu prawniczego w jednym miejscu, bo uważam, że warto. Nie mogę się jednak wypowiadać na temat zawartości merytorycznej tych publikacji – nie przeczytałam wszystkich tych książek. Do ewentualnej recenzji tych publikacji, zachęcam czytelników bloga.
Osobom zupełnie początkującym polecam sekcję ‘Do powtórki i usystematyzowania terminologii prawniczej’. Jeżeli jesteś na początku swojej drogi, być może warto pomyśleć także o jakimś certyfikacie językowym z zakresu języka prawniczego.
Ja nie mam ambicji akademickich, moje podejście do tłumaczenia jest czysto praktyczne. Nie znajdziesz więc w mojej bibliografii, oprócz niezbędnego minimum, opracowań naukowych i publikacji teoretycznych, które musisz cytować, pisząc na przykład pracę magisterską lub doktorat z przekładu prawniczego lub juryslingiwstyki.
Sukcesywnie będę tam dodawać nowe publikacje i zasoby. Zaglądaj więc tam proszę, od czasu do czasu. 🙂
P.S. Jeżeli jest książka, publikacja lub link, który wg Ciebie warto umieścić w tej sekcji, napisz do mnie. A może przeczytałaś, którąś z tych książek, i masz swoje zdanie, którym chciałabyś się podzielić z innymi czytelnikami. Jeżeli tak, to napisz parę słów od siebie – umieszczę Twoją opinię/recenzję w sekcji GOŚCINNE WPISY NA BLOGU.
Tłumaczenie najważniejszych polskich aktów prawnych na język angielski i język niemiecki
Czy studiowanie tłumaczenia polskich kodeksów i kodeksów obcojęzycznych to dobra metoda nauki języka prawniczego?
To niezła łamigłówka intelektualna, ale dla osoby bez wykształcenia prawniczego, to może być zajęcie zbyt żmudne i nudne. Tłumacze przysięgli najczęściej przekładają teksty, a do kodeksów sięgają, gdy pojawiają się konkretne przepisy, i coś z tym fantem trzeba zrobić.
Osobiście uważam, że zdecydowanie lepiej studiować oryginalne teksty w j. obcym i polskim (szczególnie gdy przygotowujemy się do egzaminu). Przez teksty oryginalne rozumiem pisma sądowe, umowy, pozwy, pisma urzędowe. Studiowanie tłumaczenia kodeksów jest natomiast o tyle pożyteczne, że jest tam ogromne nasycenie terminologii specjalistycznej, w której tłumacz prawniczy musi się orientować. No i nie tylko, o prawie też trzeba mieć jakieś pojęcie, a ustawy to przecież źródło powszechnie obowiązującego prawa (patrz art. 87 Konstytucji RP).
Do studiowania tłumaczenia kodeksów i budowania swojej bazy terminologicznej/ glosariuszy można wykorzystać nowy moduł LEX Tłumaczenia on-line, w którym znajduje się tłumaczenie najważniejszych polskich aktów prawnych na język angielski i niemiecki.
Nowy Moduł LEX Tłumaczenia on-line został wprowadzony jesienią tamtego roku. W jego ramach użytkownik otrzymuje trójjęzyczny – polsko-angielsko-niemiecki – zbiór najbardziej istotnych, z punktu widzenia obrotu cywilno-gospodarczego aktów prawnych, którego uzupełnieniem są obcojęzyczne słowniki prawnicze i ekonomiczne.
W chwili obecnej moduł udostępnia kodeks karny w języku niemieckim i 24 polskich aktów prawnych przetłumaczonych na j. angielski i j. niemiecki (patrz poniżej). Na koniec 2012 r. liczba ta ma zostać podwojona.
- Akty prawa polskiego przetłumaczone na język angielski i niemiecki w module LEX Tłumaczenia on-line :
-
- Kodeks cywilny,
- Kodeks postępowania cywilnego,
- Kodeks spółek handlowych,
- Kodeks pracy,
- Kodeks karny (obecnie tylko w j.niemieckim),
- Prawo zamówień publicznych,
- Ordynacja podatkowa,
- Ustawa o VAT,
- Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych,
- Ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych,
- Ustawa o podatku od spadków i darowizn,
- Ustawa o podatku od czynności cywilnoprawnych,
- Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych.
- Prawo budowlane,
- Prawo upadłościowe i naprawcze,
- Prawo bankowe,
- Ustawa o podatku akcyzowym,
- Ustawa o rachunkowości,
- Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej,
- Ustawa o księgach wieczystych i hipotece,
- Ustawa o opłacie skarbowej.
- Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych,
- Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji,
- Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów oraz
- Prawo spółdzielcze.
- Specjalistyczne słowniki obcojęzyczne w module LEX Tłumaczenia on-line:
- angielsko-polskie:
- R. Bujalski, Angielsko-polski słownik orzecznictwa sądów europejskich, LEX/el., wrzesień 2011 oraz
- M.A. Nowicki, Słownik Europejskiej Konwencji Praw Człowieka angielsko-francusko-polski z objaśnieniami, Zakamycze, 2004;
- niemiecko-polskie:
- A. Kilian, A. Kilian, Słownik języka prawniczego i ekonomicznego Tom 1. Niemiecko-polski, Oficyna 2009;
- polsko-niemieckie:
- A. Kilian, A. Kilian, Słownik języka prawniczego i ekonomicznego Tom 2. Polsko-niemiecki, Oficyna 201
Lekcja angielskiego prawniczego (prawo umów)
Wybierz sobie specjalizację i potraktuj ją jako długoterminową inwestycję!
Profesor z prawa handlowego, z którym miałam zajęcia na studiach prawniczych, lubił opowiadać historyjki. Zapamiętałam kilka jego anegdot, między innymi tą, że prawników dzielimy na ‘wierzących’ i ‘praktykujących’. Ci ‘wierzący’ zaraz po ‘wyświęceniu’ wynajmują lokal, kupują solidne meble, umieszczają ‘złoty szyld’ przed swoją kancelarią i czekają…
‘Praktykujący’ to zaś Ci, którzy są ‘proaktywni’. Bacznie obserwują rynek, to co się dzieje. Gdy trzeba, pomimo posiadanego tytułu siadają ponownie do książek i zdobywają nową wiedzę. Nie boją się wyzwań. Mają świadomość, że sam tytuł to za mało, że tak naprawdę zdobycie uprawnień do wykonywania zawodu to początek ciężkiej pracy, w której ‘uczymy się ciągle’. ‘Praktykujący’ są zawsze o krok do przodu. Nawet jeżeli popełniają błędy, to mają do nich proaktywny stosunek – starają się szybko zrozumieć swój błąd, poprawić go i wynieść z niego naukę.
Wspominam tą ‘przypowieść’, bo przeglądając wczoraj forum dla tłumaczy, natknęłam się na wypowiedź znajomego tłumacza, którego bardzo cenię. Ten człowiek nie jest tłumaczem przysięgłym, i zaznaczam, że nigdy nie chciał nim być. Jest ‘wziętym tłumaczem freelancerem’ i ma bardzo silną pozycję w tej branży. Posłuchaj, co pisze:
Można odnieść wrażenie, że zmiany na rynku tłumaczeń przyspieszyły w ostatnich miesiącach. Obserwujemy nie tylko coraz szybsze pojawianie nowych wersji różnych narzędzi CAT, ale także coraz większą ich integrację z różnymi mechanizmami i narzędziami tłumaczenia maszynowego (MT). (…) Branża wydaje się iść w kierunku “dwóch prędkości” – tłumaczenia wykonywane przez człowieka (HT), które z czasem mogą spowodować powstanie stosunkowo wąskiej grupy ściśle wyspecjalizowanych elitarnych tłumaczy oraz tłumaczenia maszynowe, które będą stanowiły większość wszystkich tłumaczeń w obszarach, w których liczy się czysta zrozumiałość tekstu, a styl, poprawność językowa itp. mają znaczenie drugorzędne lub nie mają go wcale. Niejako poza głównym nurtem mamy jeszcze tłumaczy, którzy nadal pracują “na piechotę”, choć niekoniecznie są tłumaczami literackimi czy też w ich pracy nie przeważają akurat dokumenty skanowane, papierowe itp. Tłumacze rozpoczynający dopiero swoją karierę zawodową powinni wziąć to pod uwagę i zastanowić się nad wyborem specjalizacji, bo to będzie chyba główny element strategii sukcesu.
Zakładam, że tłumaczysz już od jakiegoś czasu. Prawdopodobnie miałaś już okazję poczuć, że ‘praca tłumacza’ to ciężki kawałek chleba. Aby ‘zarabiać’ w tym zawodzie musisz być po prostu bardzo dobra. W przeciwnym razie, zawsze będziesz dostawała ‘resztki’ ze stołu, i to niezależnie od tego, czy masz tytuł, czy go nie masz.
To czego potrzebujesz, to ścisła specjalizacja i marketingowy ‘know-how’. Jeżeli rozpoczynasz dopiero swoją karierę zawodową, wybierz sobie specjalizację i potraktuj ją jako długoterminową inwestycję oraz element Twojej osobistej strategii sukcesu.
Czy praca magisterska z tłumaczeń prawniczych pomoże Ci w karierze zawodowej tłumacza przysięgłego?
Dostałam w tym tygodniu e-maila od jednej z czytelniczek bloga w temacie, który warto poruszyć na blogu. Poniżej tekst e-maila:
Szanowna Pani,
Jestem studentką ostatniego roku ILS UW (studia zaoczne), j. niemiecki, specjalizacja tłumaczeniowa. Mam kłopot z określeniem tematu pracy magisterskiej, ponieważ seminarium z profesorem, którego miałam “upatrzonego” nie ruszyło, a obecny promotor nie specjalizuje się w dziedzinie, z której chciałabym pisać (…). W przyszłości chciałabym przystąpić do egzaminu na przysięgłego i pracować jako tłumacz przysięgły. Zależy mi, aby pisanie pracy magisterskiej umożliwiło mi przygotowanie się do osiągnięcia tych celów. Na promotora nie mam co liczyć. Może Pani mogłaby mi podpowiedzieć jaki temat pracy mgr wybrać? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.
Na e-maila oczywiście odpowiedziałam. Moja odpowiedź jest poniżej:
(…) Rozumiem, że chciałaby Pani, aby praca mgr przydała się w Pani późniejszej karierze zawodowej. Jeżeli nie ma Pani jednak osoby, która Panią poprowadzi, to pisanie takiej pracy samemu to nie jest dobry pomysł. Wiem, co piszę, bo sama przed 15 laty byłam dokładnie w takiej sytuacji jak Pani. Mój promotor specjalizował się w tłumaczeniu literackim, a ja bardzo chciałam pisać pracę z zakresu tłumaczeń prawniczych. On nie miał o tym pojęcia, zresztą nikogo w tamtym czasie ten temat na ILS-ie nie kręcił (j. niemiecki). Ja się uparłam, sama wybrałam temat: ‘KONFRONTATIVE ANALYSE DES DEUTSCHEN UND POLNISCHEN FACHWORTSCHATZES AUS DEM BEREICH DES HANDELSRECHTS‘ i zostałam z tym całkowicie sama. To była męka i mnóstwo stresu! Praca mgr nie pomogła mi w rozwoju zawodowym, była tylko źródłem niepotrzebnych frustracji i ogromnego stresu!!!
Moja rada? Wybrać taki temat, który odpowiada promotorowi (jego specjalizacji) i szybciutko, bez problemów napisać magisterkę ‘pod Pana Profesora‘. Nie znaczy to, że rezygnuje Pani ze swoich ambicji, wręcz przeciwnie – tłumaczeniem prawniczym zajmie się Pani na poważnie i na spokojnie 🙂 jak już będzie Pani miała dyplom uczelni w ręku.
Czytelniczka chyba wzięła sobie radę do serca. To dobrze, bo ona płynie z serca :). Wiem, co przeszłam i nikomu nie życzę ‘powtórki z rozrywki’.
Jeżeli na poważnie myślisz o karierze zawodowej w zawodzie tłumacza, to warto to przemyśleć i zaplanować już teraz (przez karierę rozumiem pewną ścieżkę rozwoju zawodowego). Jeżeli masz chwilkę, to zapoznaj się z praktycznymi wskazówkami odnośnie sporządzania planu kariery zawodowej – patrz str. 3 poradnika dotyczącego planowania kariery zawodowej. Będę do tego tematu wracać na blogu.

RENATA ŚWIGOŃSKA