Ta strona korzysta z plików cookie. Musisz zaakceptować zgodę na ich używanie klikając tutaj

Mój wykład podczas XVII Dni Edukacji Prawniczej (18-20.XI.13)

Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA zwróciło się do mnie z prośbą o zaprezentowanie zawodu tłumacza przysięgłego i ścieżki rozwoju zawodowego podczas XVII Dni Edukacji Prawniczej w Warszawie.

Chętnie się zgodziłam. Wielu czytelników mojego bloga to przecież studenci prawa i prawnicy.

Zanim przejdę do szczegółów mojego wystąpienia, wypada napisać czym są ‘Dni Edukacji Prawniczej’. Dni Edukacji Prawniczej, jak informują organizatorzy, to trzy dni warsztatów i spotkań o różnorodnej tematyce związanej z działalnością prawniczą.  Początki tego wydarzenia sięgają 1997 roku.  Przedsięwzięcie to jest realizowane przy współpracy samorządów prawniczych, instytucji życia publicznego, władz uczelni oraz wydziałów prawa w całym kraju.

Dni Edukacji Prawniczej odbywają się każdego roku w listopadzie, jednocześnie w 16 miastach Polski: w Białymstoku, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Słubicach, Stalowej Woli, Szczecinie, Toruniu, Warszawie i we Wrocławiu.

Projekt ten jest skierowany głównie do studentów wydziałów prawa i administracji. W ramach projektu odbywają się prezentacje różnych zawodów prawniczych, firm prawniczych i konsultingowych, programów praktyk i stypendiów zagranicznych oraz profesjonalne warsztaty i szkolenia.

W Warszawie Dni Edukacji Prawniczej odbywają się jednocześnie na trzech uczelniach. Są nimi: Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i  Akademia im. Leona Koźmińskiego.

Moje spotkanie ze studentami odbyło się dzisiaj, w Akademii im. Leona Koźmińskiego. Trwało półtorej godziny. Mówiłam o tym, na czym polega praca tłumacza przysięgłego i z jakimi zadaniami musi się mierzyć na co dzień, jakie szanse stoją przed osobami, które łączą wykształcenie prawnicze ze znajomością języków obcych.

Na spotkaniu była także mowa o tym, jak rysują się ich perspektywy zawodowe w porównaniu z absolwentami nastawionymi na wykonywanie tradycyjnych zawodów prawniczych. Tematem przewodnim był oczywiście państwowy egzamin na tłumacza przysięgłego i realia wykonywaniu tego zawodu  w Polsce.

Ku mojemu ‘miłemu’ zaskoczeniu, okazało się, że większość studentów prawa, którzy przyszli na spotkanie ze mną, to czytelnicy mojego bloga.  Bardzo dziękuje za Waszą aktywność i liczne pytanie. Nie ma nic ‘bardziej motywującego’ niż spotkania z czytelnikami na żywo.

Dziękuje także przedstawicielom ELSA za sprawną organizację spotkania i umożliwienie prezentacji tej, trochę innej od typowych zawodów prawniczych, ścieżki rozwoju zawodowego.

Jak tłumaczyć teksty prawnicze? PORADNIK

listopad 4, 2013 · Autor wpisu: · 30 komentarzy
Tematyka: dla studentów, przygotowania do egzaminu 

Jak się powinno mówić: tłumaczenie poświadczone, uwierzytelnione czy przysiegłe?

październik 31, 2013 · Autor wpisu: · 1 komentarz
Tematyka: dla studentów, ustawa UZTP 

No właśnie, jak się mówi. Wiele osób nie przywiązuje do tego dużej wagi, ale osoby przystępujące do egzaminu na tłumacza przysięgłego powinny to wiedzieć.

Prawidłowo mówimy i piszemy o tłumaczeniach poświadczonych. O tłumaczeniach poświadczonych mówi ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego  oraz ‘kodeks tłumacza przysięgłego’. Na egzaminie w nagłówku swojej pracy wpisz ‘tłumaczenie poświadczone’.

A tłumaczenia uwierzytelnione? Tak było przez całe lata. Przysięgli wykonywali tłumaczenia uwierzytelnione. Kiedyś uwierzytelniali gotowe tłumaczenia, teraz poświadczają (patrz art. 13 pkt.1 UZTP ‘ Tłumacz przysięgły jest uprawniony do  sporządzania i poświadczania tłumaczeń).

Niektórzy TP pisali także kiedyś ‘tłumaczenia wierzytelne’. Niektórzy piszą tak dalej, ale tylko dlatego, że nie zdają egzaminu i nie muszą być na bieżąco ze zmianami ;).

A tłumaczenia przysięgłe? Takich tłumaczeń nie ma. To błąd, który ‘dyskwalifikuje Cię w tym środowisku’. To będzie ‘faux pas’ powiedzieć tak w towarzystwie tłumaczy.  No, chyba, że nie jesteś z tej branży. Wtedy każdy zrozumie…

Od czego zacząć tłumaczenia prawnicze?

Czy podawanie młodym tłumaczom ekwiwalentów ‘na tacy’ jest dobrym pomysłem?

październik 25, 2013 · Autor wpisu: · Zostaw komentarz
Tematyka: dla studentów 

Blog o karierze w branży tłumaczeń

Portal Tomasza Lisa NaTemat.pl zaliczył dzisiaj mój blog/serwis internetowy do tych stron, które mogą napędzić Twoją karierę zawodową w branży tłumaczeń. Bardzo dziękuję Violettcie Rymszewicz za polecenie mojego bloga 🙂

Czuję się zaszczycona i polecam lekturę artykułu ‘O JEDEN KROK OD SUKCESU, CZYLI STRONY, KTÓRE MOGĄ NAPĘDZIĆ TWOJĄ KARIERĘ. Zachęcam także do komentowania tego wpisu bezpośrednio na portalu naTemat.pl – podziel się z innymi, jakie  Twoim zdaniem jeszcze inne strony są przydatne w rozwoju zawodowym i planowaniu rozwoju zawodowego.

Absolwenci lingwistyki/filologii a wymagania rynku pracy…

wrzesień 26, 2013 · Autor wpisu: · 8 komentarzy
Tematyka: co dalej, po egzaminie..., dla studentów, rozwój zawodowy 

Pod moim lipcowym wpisem, dotyczącym perspektyw zawodowych absolwentów lingwistyki i filologii, pojawiło się sporo komentarzy. Wczoraj zabrała głos pani Violetta Rymszewicz (doradca HR), której artykuł w NaTemat.pl stał się dla mnie inspiracją do wpisu ‘Czy absolwentów lingwistyki dotyczy bezrobocie’?

Pozwolę sobie zacytować część wypowiedzi pani Violetty Rymszewicz, ponieważ jako zawodowy doradca ds planowania kariery zawodowej pani Violetta zwraca uwagę na sprawy, o których na ‘uniwersytetach się głośno nie mówi’, a które mają ogromny wpływ na rozwój zawodowy absolwentów po ukończeniu studiów.

(…) Słabością polskiego schematu nauczania języków na poziomie akademickim jest niedocenianie wymagań rynku. Ten z kolei wymaga wąskich specjalizacji. Jak to wygląda w praktyce? Otóż – językoznawca, by mieć pracę powinien uzupełnić wiedzę o zestaw wąskich umiejętności od tłumaczeń w określonym zakresie (farmacja, medycyna, prawo, psychologia rozwojowa) itp. aż po „dodatkowy zawód – specjalizacja HR, prawo itp.

Niestety w polskich warunkach rzadko się o tym mówi (…)

Dlaczego ‘to nikogo specjalnie nie obchodzi’?

Według mnie, prawdopodobnie dlatego, że uniwersytet i rynek pracy to ciągle dwa różne, ‘obce’ światy.

Na państwowych ‘filologiach i lingwistykach’  nie są realizowane, z tego co wiem, a jeżeli się mylę, to proszę mnie poprawić, projekty doradztwa zawodowego ‘z prawdziwego zdarzenia’. Chodzi mi o takie projekty, do których angażuje się instytucje i firmy  działające aktywnie na rynku pracy i zatrudniające tłumaczy.

Owszem na podyplomówkach są ćwiczenia z tłumaczami praktykami, ale oni tych studentów zatrudniać nie będą. Zajęcia z praktykami to tylko ciekawe urozmaicenie programu studiów, i tyle.

Czy można inaczej?

Można. Dla przykładu, na uczelni prywatnej, gdzie kończyłam prawo (2008), pracował cały sztab ludzi, który zajmował się wyłącznie doradztwem zawodowym dla studentów i pomaganiem im w wyborze ścieżki zawodowej. Uczelnia angażowała mnóstwo środków i podejmowała bardzo dużo działań z zakresu PR-u, aby przyciągnąć do siebie potencjalnych pracodawców i związać ich z uczelnią. Bardzo dużo robiono, aby młodzi ludzi znaleźli pracę zaraz po studiach.

Widać było, że ‘somebody cares’…

Była to jednak uczelnia prywatna…

I jeszcze jedno. Z historii…

Pamiętam, jak na początku roku akademickiego 1996, w pokoju dla wykładowców, w jednej z warszawskich szkół prywatnych, gdzie pracowałam jako lektor z j. angielskiego, rozmawialiśmy  ‘przy kawie’ o przyszłości uniwersytetu w kontekście ‘masowego rozrostu szkół prywatnych’. Szkoły prywatne  powstawały w tamtym czasie ‘jak grzyby po deszczu’.

Jeden z obecnych profesorów SGH  ‘na pocieszenie’ podsumował naszą ‘kawiarnianą dyskusję’ w ten sposób:

– …ale, wiecie Państwo, te prywatne szkoły  będą się wkrótce tak jakoś ‘brzydko’ nazywać. To zniechęci wielu studentów…

–  Będą się ‘brzydko’ nazywać’??? To znaczy jak ?

–  Będą się kojarzyć z zawodówką, nie z uniwersytetem!

Profesor wspomniał wtedy o projekcie ustawy  o wyższych szkołach zawodowych, która miała dopiero wejść w życie. Ostatecznie ustawa weszła w życie  28 sierpnia 1997 roku.  Przypomnę, że ustawa ta regulowała ramy prawne funkcjonowania szkół zawodowych czyli takich, które miały jedynie prawo do nadawania absolwentom tytułu zawodowego licencjata lub inżyniera.

Od naszej rozmowy w październiku 1996 roku minęło… 17 lat. Szkolnictwo wyższe przeszło w tym czasie ogromną przemianę. Wiele z tych ‘wyższych zawodowych’ padło, bo nie wytrzymało konkurencji. Przetrwały te najlepsze, które oprócz oferty edukacyjnej  oferują studentom ‘wartość dodaną’.

Przymiotnik ‘zawodowy’ w kontekście kształcenia wyższego nie ma już ‘wydźwięku negatywnego’ . Nikogo już nie dziwi, że edukacja jest powiązana z biznesem, że młodzi ludzie przychodzą na studia, żeby coś z tego mieć, że  studia podyplomowe i szkolenia zawodowe traktujemy jako inwestycję tylko wtedy, gdy ich oferta jest powiązana z rynkiem pracy. Tak to działa. ‘Stety’ albo ‘niestety’.

‘Niestety’ dla tych, którzy mają marzenia oderwane od rzeczywistości i udają, że rynek i jego wymagania ich nie dotyczą. ‘Stety’ dla tych, którzy mają ‘big dream’, ale i konkretny plan rozwoju zawodowego w głowie. Tylko tacy się na tym rynku odnajdą….

Współpraca z portalem PolskiPrawnik.pl

Miło mi poinformować, że podjęłam współpracę z bardzo popularnym w środowisku prawniczym portalem informacyjnym PolskiPrawnik.pl. Tematyka portalu dotyczy rynku usług prawniczych w Polsce, zawodów prawniczych i ścieżki rozwoju zawodowego.

Na portalu będą się pojawiać niektóre moje artykuły dotyczące zawodu tłumacza przysięgłego oraz praktyki zawodowej.

Mój ostatni artykuł: 2 w 1, czyli prawnik i tłumacz przysięgły znajdziesz TUTAJ.

Moja droga do zdanego egzaminu na tłumacza przysięgłego (1)…

Poniżej umieszczam pierwszą część raportu jednej z tłumaczek, która zdała ostatnio egzamin na tłumacza przysięgłego j. niemieckiego i zdecydowała się podzielić z czytelnikami bloga swoimi przemyśleniami. Oczywiście serdecznie dziękuję za przesłane materiały:

Niedawno udało mi się zdać egzamin na tłumacza przysięgłego z języka niemieckiego i chciałam się podzielić moimi doświadczeniami związanymi z samym egzaminem jak i z przygotowaniami do niego.

Po ukończeniu filologii germańskiej raczej nie planowałam tego zawodu, zaczęłam jeszcze studiować finanse i rachunkowość i z tym raczej wiązałam moją przyszłość. Podczas drugich studiów miałam możliwość studiowania i odbycia praktyki w Niemczech w ramach wymiany studenckiej, dzięki czemu mogłam poprawić swoją znajomość języka i zdobyć praktyczną wiedzę.

Życie potoczyło się tak, że dostałam się do pewnej firmy tłumaczeniowej i zajęłam się tłumaczeniami, ponadto miałam też trochę problemy zdrowotne, więc ta forma pracy mi bardzo odpowiadała. W tej sytuacji uprawnienia tłumacza przysięgłego są bardzo przydatne, więc postanowiłam przystąpić do egzaminu. Upłynęło kilka lat, zanim to zrobiłam, bo żeby zdać ten egzamin to trzeba opanować język obcy profesjonalnie w mowie i w piśmie, a poza tym posiadać podstawową wiedzę z prawa i ekonomii oraz opanować język specjalistyczny z tych dziedzin.

Bardzo pomogło mi to, że mam licencjat z finansów i rachunkowości, więc bez problemów radziłam sobie z terminologią z tego zakresu i wpłynęło to na pozytywny wynik egzaminu.  Niestety filologia nie przygotowuje do zawodu tłumacza przysięgłego, pozwala tylko opanować język na wysokim poziomie i nic więcej, a nawet uczy „wodolejstwa”. Tłumaczenia muszą być precyzyjne, nie można w nich pływać. Nie wiem, jak jest na lingwistyce, może jest bardziej praktyczna.

Aby zdać egzamin, trzeba pójść na studia podyplomowe bądź kurs. Ja nie brałam udziału w tych studiach, bo musiałabym daleko dojeżdżać i byłoby to bardzo uciążliwe. Postanowiłam się przygotowywać sama, co było bardzo trudne, ale się udało. Przede wszystkim starałam się dużo czytać różnego rodzaju teksty, książki, gazety, itp. Czytałam i porównywałam polskie i niemieckie kodeksy, te niemieckie czytałam ze słownikiem. Było to bardzo mozolne, ale dzięki temu nauczyłam się składni stosowanej w aktach prawnych i poszerzyłam słownictwo.

Przerobiłam kilka książek ze wzorami dokumentów, przeczytałam artykuły doktora Kubackiego oraz uczyłam się podstawowych pojęć prawnych, szczególnie z prawa karnego, bo cywilne było mi trochę znane.

Tłumacz nie musi tak dobrze znać prawo jak np. adwokat, ale musi znać i rozumieć podstawowe pojęcia oraz kontekst tłumaczeń. Na pewno musi wiedzieć, na czym polega postępowanie sądowe (cywilne, karne, administracyjne).

Jeśli chodzi o ekonomię, to na pewno trzeba wiedzieć, co to jest bilans i znać każdą jego pozycję (wynikają one z zasad rachunkowości). Warto znać instrumenty finansowe, żeby np. odróżniać akcję od obligacji, spotkałam się z „tłumaczką ekonomiczną”, która tego nie rozróżniała. Warto sobie poczytać o makroekonomii, finansach, bankowości. Nie jest to trudne. Tłumacz nie musi dokonywać skomplikowanych obliczeń, ma znać pojęcia i rozumieć je.

Natomiast jeśli chodzi o księgowość, to nie jest to łatwa materia do tłumaczenia i sprawia problemy nawet osobom, które są specjalistami w tej dziedzinie. Zalecałabym dużą ostrożność w tłumaczeniu np. sprawozdań finansowych czy planów kont, jest wiele „pułapek” dla osób, które nie wiedzą, skąd się bierze dane pojęcie. Dobre są warsztaty dla tłumaczy z terminologii księgowej, jednak rachunkowości nie nauczycie się w jeden dzień, do tego musi być dobry dłuższy kurs, a żeby dobrze orientować się w tej dziedzinie, to trzeba skończyć przynajmniej studia podyplomowe. Piszę z punktu widzenia osoby, która studiowała finanse i rachunkowość, prawnik pewnie zwracałby uwagę na inne rzeczy.

 

2,5 letnie studia prawnicze dla tłumaczy…

lipiec 22, 2013 · Autor wpisu: · 14 komentarzy
Tematyka: dla studentów, wiedza prawnicza 

Jeszcze do niedawna prawo w Polsce można było studiować tylko na jednolitych studiach magisterskich, czyli przez 5 lat. Po wprowadzeniu w Polsce systemu bolońskiego, prawo znalazło się  bowiem  wśród takich kierunków, jak farmacja, psychologia czy medycyna, gdzie studiów dwustopniowych nie było.

Sytuacja ta uległa jednak zmianie 1 października 2012 r. w przypadku prawa i psychologii. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wydało zgodę na uczynienie tych studiów dwustopniowymi. Jak podaje prasa, minister Barbara Kudrycka, stwierdziła, że studia dwustopniowe (czyli np. trzy lata geografii plus dwa lata prawa) to oferta dla tych, którym prawo jest potrzebne do wykonywania innych zawodów, m.in. prowadzenia własnej działalności gospodarczej. W ten sposób edukacja ma być lepiej powiązana z potrzebami rynku pracy, co zmniejszy bezrobocie wśród absolwentów prawa. Uzupełniające studia magisterskie na prawie oferuje obecnie Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej (w sumie 2,5 roku) oraz Uniwersytet Gdański (3 lata). Pięć innych uczelni czeka na akceptację ministerstwa.

Uważam, że nie jest możliwe wykonywanie zawodu prawnika po 2,5 latach edukacji, aczkolwiek sama oferta może być bardzo ciekawa właśnie dla osób, którym dobra orientacja w prawie jest potrzebne do wykonywania innych zawodów, na przykład zawodu  tłumacza przysięgłego.

Wspominam o tym, bo wielu kandydatów i przysięgłych pytało mnie o możliwość dokształcenia z zakresu prawa. Jak wiadomo, egzamin państwowy na tłumacza przysięgłego jest bardzo prawniczy. Dla wielu początkujących tłumaczy, którzy wcześniej z prawem nie mieli nic wspólnego, to spore utrudnienie. Niedostateczna orientacja w zagadnieniach prawnych to także bolączka wielu przysięgłych, którzy zdali już egzamin i zdobyli uprawnienia zawodowe.

Na studiach podyplomowych prawo jest dawkowane „symbolicznie”, bo one z założenia mają kształcić tłumacza, a nie prawnika. Znajomość prawa jednak bardzo się przydaje. Dwustopniowe studia prawnicze mogą być więc bardzo atrakcyjne dla osób myślących o tym zawodzie. Jest to opcja do rozważenia przez tłumaczy, którzy mają ‘możliwości finansowe i czasowe’ oraz chęci do dalszej nauki.

Uważam, że licencjat z prawa czy prawnicze magisterskie studia uzupełniające są zdecydowanie  bardziej atrakcyjne dla tłumaczy zainteresowanych prawem niż np. stacjonarny kurs lub studium prawa. Licencjat z lingwistyki plus uzupełniające prawnicze studia magisterskie zbudują przewagę tłumacza na rynku pracy. Nie chodzi tylko o tłumaczenia prawnicze. Takie „papiery” to przecież punkt wyjścia do trzech zawodów, mianowicie:

  • nauczyciela języków obcych,
  • tłumacza przysięgłego (ewentualnie tłumacza specjalistycznego języka prawniczego w przypadku niezdania egzaminu zawodowego).
  • prawnika (obecnie dyplom uzupełniających magisterskich studiów z prawa daje możliwość zdawania egzaminu na aplikację i egzaminu zawodowego na radcę prawnego/adwokata/notariusza. Choć według ostatnich doniesień medialnych minister B. Kudrycka przychyliła się do wniosku dziekanów uniwersyteckich wydziałów prawa, którzy zaapelowali, aby uzupełniające prawnicze studia magisterskie nie uprawniały do ubiegania się o aplikację. Pani minister zamierza zaproponować odpowiednią zmianę przepisów w trakcie najbliższych prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy).

Wybierając swoją ścieżkę edukacji z zamiarem zdawania egzaminu zawodowego na tłumacza przysięgłego warto wziąć to pod uwagę. Po takich studiach tłumacz będzie nie tylko postrzegany lepiej przez ewentualnego pracodawcę, ale przede wszystkim będzie bardziej elastyczny na rynku pracy.

« Poprzednia stronaNastępna strona »